jejku naprawdę takiej produkcji dawno nie było!!!ledwo doczytałam do końca...
co do konfliktów z mężem..to u mnie często było tak, że mój K, często nieświadomie strasznie mnie ranił(szczególnie w obecności jego rodziny - mówił tak, ze ja odbierałam to jakby ze mnie głupią chciał zrobić)Mówił zawsze, że to było w żartach, tylko ja nie bardzo je rozumiałam..i pewnego dnia jak tak zrobił to po prostu wyszłam z pokoju w środku śniadania...długo mnie przepraszał..długo rozmawialiśmy i myslę, że wreszcie zrozumiał, że mnie to rani..więc ROZMOWA bardzo ważna, choć nie zawsze łatwa!
co do zabiegu - miałam poronienie zatrzymane - ja też najpierw miałam jakiś lek podany, po nim trochę miałam skurcze brzucha i krwawienie, ale po badaniu okazało się że ledwo co się szyjka otwarła, więc drugi raz mi podali..i w nocy miałam niby poronić, ale w nocy się nic nie wydarzyło..no i skończyło się zabiegiem!
Aga34 - przytulam, za Twoje przeżycia..nikt Ci nie broni pisać o tym co czujesz...albo o tym, że się boisz, bo to naturalna sprawa!Mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, że będziesz na tyle spokojna, żeby w pełni cieszyć się Twoim stanem!Bo na pewno wszystko będzie dobrze!!

Wiesz ja nawet jak już wiedziałam, że moje bliźniaki nie żyją już, to nadal miałam mdłości..ale też juz nie wiem, czy to psychika tak działała..
Karola322 - biedactwo!!!Rozumiem co czujesz, bo sama jak tylko K gdzieś dalej jedzie to martwię się dopóki mi nie napisze że jest na miejscu...Ale może faktycznie spróbuj coś poczytać czy obejrzeć, żeby chociaż na chwilę zająć myśli czymś innym..
A i tak jak kiedyś już pisałam ja sobie zapodałam sama na ten silny ból po zabiegu nospę!!!BO n ie wiedziałam że nie można!Ale żyję, a brzuch przestał boleć!
Więcej nie spamiętałam
Ale jestem padnięta dzisiaj..
Pogoda u nas tez paskudna, ale oglądając pogodę stwierdziłam, że u nas jeszcze nie tak najgorzej..