• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Gosiu, nie znam się na tym, ale trzymam kciuki, żeby było dużo lepiej niż się spodziewasz:tak:

A wogóle to witam wszystkie nowe Aniołkowe Mamusie i (*)(*) dla Waszych maleństw, bo ja ostatnio taka niewychowana - jak już się pojawiam to tylko o sobie :zawstydzona/y:
 
reklama
Mnie też już ręce opadają jak czytam ile nas tu wszystkich jest :(
Czy jest tu ktoś kto przebył poronienie, ciąże obumarłą itp i za drugim razem udało się i mają zdrowe śliczniusie dzidzi?????? Bo jak to wszystko czytam to tracę nadzieje
 
SHE kochana brak mi słów przutulam i wpółczuję
'
a u nas pół na pół
występy się udały ale prawko znowu oblałam
objawy niby są niby nie ma
przepraszam rozbiłam się czytając posta od Asi i nie mam siły napisać więcej
 
Mnie też już ręce opadają jak czytam ile nas tu wszystkich jest :(
Czy jest tu ktoś kto przebył poronienie, ciąże obumarłą itp i za drugim razem udało się i mają zdrowe śliczniusie dzidzi?????? Bo jak to wszystko czytam to tracę nadzieje
ja poronilam a za pol roku zaszlam znowu... szymus ma juz 5 lat... teraz to samo- znowu poronilam w lipcu i walcze o kolejna ciaze... M dzis odebral wyniki nasienia i ma niezaciekawe... przeczytaj strone poprzednia
SHE kochana brak mi słów przutulam i wpółczuję
'
a u nas pół na pół
występy się udały ale prawko znowu oblałam
objawy niby są niby nie ma
przepraszam rozbiłam się czytając posta od Asi i nie mam siły napisać więcej
no to zdasz nastepnym razem. prawo jazdy nie - zajac nie ucieknie:-):-):-)
 
To nie kłótnia ani ucieczka z nerów przed ślubem. Kłótnia byłaby dla mnie w tej chwili najmniejszym problemem. Między nami wszystko jest ok.

Wczoraj o 13.30 w wypadku samochodowym zginął brat M. Ten sam, który miał złamanie kręgosłupa w sierpniu. Miał 33 lata. Osierocił 3 letniego synka. Jego żona została wdową w wieku 29 lat! Nie mieści mi się to w głowie. G wracał do domu, miał swoją żonę zawieść na paznokcie. Nagle z naprzeciwka wyjechał na jego pas samochód ciężarowy. Doszło do czołówki. A z tyłu wpakował się w G drugi samochód. Z espace'a (tego ktorym my mieliśmy jechać do ślubu) nic nie zostało. G nie miał żadnych szans. Kierowca drugiego auta (26lat) w krytycznym stanie jest w szpitalu, a kierowca ciężarówki (39lat) chyba został zatrzymany. Nie wiem... Mama M jechała na ślub, a przyjechała na pogrzeb...

O 13.13 mój M rozmawiał z G. G mówił mu, że jedzie do domu, że wysprząta nam auto i że sam nam je przywiezie, bo my mamy tyle na głowie przed ślubem. 17 minut później już nie żył. O jego śmierci dowiedzieliśmy się ok. 20.00 po przyjeździe policji. Wcześniej alarmowała nas jego żona, że komórka G przestała odpowiadać... A ja na M nakrzyczałam, że snują bez sensu czarne scenariusze. Że pewnie się rozładowała. Że może auto się popsuło. Ale że na pewno nic się nie stało...



Musieliśmy to wszystko odwołać. To nie byłby ślub i wesele. To byłaby stypa.



Nie mogę się pozbierać.

Mój M zasnął. W końcu, bo od wczoraj rana nie spał. Ja wzięłam tabletki uspokajające, ale zasnąć nie mogę. Patrzę na przygotowane torebki z nagrodami na oczepiny, na tablice rejestracyjne, na chusteczki higieniczne, które wczoraj kupowałam na wypadek gdybym popłakała się ze szczęścia, a tymczasem używam ich w żałobie i nie wierzę.

Ślub odwołaliśmy, bo nikt z nas nie jest w stanie teraz myśleć o radości. To nie tydzień przed, nie miesiąc, to nie starsza osoba zginęła. To się stało wczoraj. Zginął młody chłopak. Nie ze swojej winy. Jego mama jest w takim szoku, że zemdlała.

Nie mogliśmy inaczej.

Ktoś sobie robi okrutne jaja. Obudzę się i okaże się, że to był tylko koszmar senny. A ten artykuł w gazecie to przecież nie o G.

Pamiętam jak się we wtorek spotkaliśmy. Śmialiśmy. Jak razem układaliśmy 3tyg temu kostkę brukową koło jego domu. Pamiętam cały wypadek na basenie. Któraś z pielęgniarek powiedziała w szpitalu, że G miał tak dużo szczęścia... Tak szybko wracał do sprawności. I co???

Jak śmierć chce nas zabrać, to nas dopadnie. Prędzej czy później.

(*) (*)(*)

jaki ten swiat jest niesprawiedliwy, she trzymaj sie mocno, my zwsze bedziemy z tobą kochana zawsze pamietaj
a teraz mi głupio za te wczesniejsze posty :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:

 
Mnie też już ręce opadają jak czytam ile nas tu wszystkich jest :(
Czy jest tu ktoś kto przebył poronienie, ciąże obumarłą itp i za drugim razem udało się i mają zdrowe śliczniusie dzidzi?????? Bo jak to wszystko czytam to tracę nadzieje

U mnie za drugim razem niestety się nie udało... , ale na tym forum jest niezliczenie wiele aniołkowych mam, które po pierwszym poronieniu maja teraz cudowne dzieciaczki lub brzuszki...:tak::tak: To nie wszystko... jest lub było tu pełno cudownych dziewczynek, którym udało się po dwóch stratach, oraz kilka którym udało się dopiero po trzecim poronieniu...:tak::tak: Dlatego między innymi jestem na tym forum... bo daje mi nadzieję, że kiedyś się uda :tak::tak::tak:
 
she przykro mi, nie moge pojac dlaczego tak jest ze niektorym jak sie wali cos na glowe to tak na maxa.... trzymaj sie i tak jak pozostale dziewczyny zrob test lub najlepiej idz na bete dla dobra maluszka ktory pewnie w tobie teraz mieszka....

dobranoc dziewczyny ja dzis nic nie napisze.. dopiero w pn sie odezwe lub wieczorem w niedziele bo mam bude...

pozdrawiam was cieplutko
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry