• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Też mam nadzieję!:)

Póki co dziś byłam u ogólnego lekarza, żeby mi dał skierowanie do endokrynologa, ale najpierw dała mi skierowanie na tsh.

Idę cos w telewizji popatrzeć, zajrzę jeszcze wieczorkiem

Pa:)
 
reklama
dzięki dziewczyny, jestem wniebowzięta :)
staranka zaczniemy mimo wszystko od stycznia, bo teraz chwyciła mnie angina i niestety muszę sięgnąć po antybiotyk :(
ale jeszcze tylko 2 miesiące :)
 
Karolcia twoje kciuki pomogły, bo od wizyty u gina chodzę cała w skowronkach :)
Cieszę się, ze zaryzykowałam zmianę gina, bo ten u którego dziś byłam jest przefantastycznym!!
Nie dość, ze potrafi słuchać to jeszcze jest świetnym fachowcem. Oprócz normalnego badania, zrobił usg i stwierdził, ze z czystym sumieniem może dać nam ZIELONE ŚWIATŁO :)
Na razie mam brać witaminki, które łykam + dorzucić dodatkowy kwas foliowy i wyluzować :)
Dał mi też swój numer komórkowy i zapewnił, ze mogę dzwonić o każdej porze dnia i nocy :)
A jak zaciążę, mam od razu zadzwonić i umówić się na wizytę, to od razu wyśle mnie na L4 i da duphaston, fiu, ale jestem szczęśliwa, kamień spadł mi z serca :) Jednak doczekałam się tego dnia i wierzę, ze w kolejnej ciąży będę pod dobrą opieką :)

Kaska ciesze się, ze udało się załatwić to świadczenie od reki

Pati, kobietka, trzymam kciuki za prace

Agatko, odpoczywaj, a brzuszka twojego nie widziałam bo nie umiem znaleźć :(


Widzisz, wiedziałam, że będzie pięknie. Gratuluje zielonego światełka...i witam w klubie starających się......:-)
No to do dzieła kochana....czeka nas pracowity cykl....;-)
 
kazikz - jak to tu nie raz dziewczyny pisały póki nie ma @ jest nadzieja:)A nawet jak przyjdzie, to kolejny cykl fantastycznych staranek przed Wami:)


Trzymaj się kochana...dla mnie też był smutny dzień...też zobaczyłam jedną krechę.....ale czekamy jeszcze na @...może nie przyjdzie jednak...a test zrobiłyśmy za wcześnie....:sorry2:
A w razie czego...szykujemy się na sierpień z Pati i Ilonką - bo pewna jestem, że nie wytrzyma do stycznia, podleczy anginkę i do dzieła.....:tak:
 
reklama
A ja już gdzies tam pomalutku,pomalutku myslałam o przyszłych starankach,a tutaj się okazuje,
że Pani "pseudo" doktor,która mnie "sprawdzała" Szpitalu i USG zwykłym i wewnętrznym /na moje żądanie/ zapewniła,że już się oczysciłam sama itp.
Minęło 1,5 tygodnia! poszłam znów prywatnie na sprawdzian i lekarz w szoku,że macica nadal otwarta i to bardzo i nadal tam cos siedzi. Dostałam tabletki poronne cy... które jak wyczytałam działają jak dynamit,a tu minęły 24 godz. a mnie nic,troszkę skurczy i nic. Mąż się smieje, że ja jak cyborg, nic na mnie nie działa.
Dzis byłam na sprawdzianie u doktora-prywatnie i niestety tak jak wczesniej powiedział jesli tabletki nie pomogą to znowu Szpital. Dostałam skierowanie na poniedziałek,
ale jeszcze jest nikła szansa,że zadziałały tylko to pomalutku się tam odkleja i do poniedz.
może jeszcze się sama oczyszczę. Mam taką ogromną chodź już maleńką nadzieję,bo bardzo boję się tego zabiegu tutaj w Szpitalu Dublińskim,że znowu trafię na taką niekompetentną "panią doktor". Na szczęscie dostałam antybiotyk od tego doktora teraz,bo może wdało
się tam już zakażenie. Badanie krwi ma być w poniedz.,ale to już niczego nie zmienia tak czy siak Szpital.
Na pocieszenie koleżanka miała to tzw. łyżeczkowanie-zabieg i teraz jest już szczęsliwie w
4 m-cu :) Tutaj też są swietni lekarze,tylko że w Polsce łatwiej,bo zawsze zna się kogos kto był itp.
i może kogos polecić, a tutaj to już łut szczęscia na kogo się trafi. A to przecież tak ważne,żeby wszystko było zrobione jak należy,jesli chcę mieć jeszcze kiedys dzidziusia. Na szczęscie obecny -prywatny lekarz jest fantastyczny, potrafi nie tylko leczyć,ale również podniesć na duchu. Jak tylko "przeżyję" ten zabieg zgłaszam się do niego i zaczynam leczenie, obiecał wspomóc mnie lekami i że wszystko będzie ok.
Tak się cieszę jak czytam, że dziewczyny mimo tych przejsc są przy nadziei, i tygodnie na suwaczkach się zwiększają,dzidzie rosną. To mnie bardzo podbudowuje :)
Ale się rozpisałam... już pewnie Wam się czytać niec chce....
Ale musiałam się tutaj troszeczkę wyżalić i ponarzekać,bo nie chcę zamartwiać Mamy,która jest
w Polsce i ma masę innych zmartwień,a mój biedny małżonek już też pewnie ma mnie dosyć ostatnio,chociaż stara się tego nie okazywać ;)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry