cześć dziewczynki!dużo się dzieje u Was z tego co zdąrzyłam przeczytać.
Anetha, ja tam Ci już po cichu gratuluję, widzę tą Twoją drugą krechę

, mi taka słabizna wyszła o ile pamiętam dopiero w 7mym dniu po spodziewanej@, więc może i u Ciebie
Pati jeszcze nic straconego.3mam kciuki.
czytałam też Wasz rozważania o istnieniu Boga.ja nie jestem jakąś skrajną katoliczką, ale zgadzam się z Pati-Kościół to nie księża, z którymi też nie zawsze się zgadzam i nie te przysłowiowe dewotki, które idą po to żeby obsmarować sąsiadkę.jeśli idę do Kościoła, to w nadziei, że On tam na mnie czeka.czasem nie mogę się skupić na formułach mszalnych, ale rozmawiam z Nim po swojemu i wierzę, że ta modlitwa też do Niego dociera.U mnie też z aktywną wiarą było różnie, ale nie miałam śmiałości po tym co mnie spotkało mieć pretensji do Boga, bo skoro świadomie nie szukałam z nim wcześniej kontaktu to niby jakim prawem?dlatego przykro kiedy się słyszy, że ktoś mówi, że nie wierzy, a jednocześnie ma żal.chciałoby się powiedzieć, to dlaczego nie np do Buddy, albo Allaha?powiem Wam jeszcze, że jak się modliłam w czasie ciąży, to zawsze modliłam się o to,żeby moja dzidzia była zdrowa i tak sobie myślę, że może jednak/proszę!nie zrozumcie mnie źle/Bóg wysłuchał właśnie mojej modlitwy i może dlatego zabrał moją córcię do siebie, bo gdyby się urodziła to byłaby chora..On nam daje różne znaki swojej obecności, których my często nie potrafimy zrozumieć/tak zresztą powiedział ksiądz w czasie pochówku/.wierzcie mi, że sporo czasu zajęło mi zrozumienie tego..
a w ogóle, to jest mi STRASZLIWIE SMUTNO I PRZYKRO, bo dziś mój małż mi oznajmił, że on chyba na razie po tych wszystkich przejściach nie będzie chciał się starać
Pati, piękna ta piosenka, dzięki!