julitka80
dni, których nie znamy...
Agatka i Ola, tak tu czytam te wasze rozważania i we wszystkim też siebie i swoje przemyślenia odnajduję.i w tych obawach i gdybaniach Oli i w tym, że teraz trzeba pokonać strach i cieszyć się każdym dniem, bo tak powinno się przeżywać ciążę.jednak mimo, że jeszcze w ciąży nie jestem, to już się boję jak to będzie.ale mam nadzieję, że może teraz "wyboję się"na zapas, a na później jak Bozia da, to już tylko radość sobie pozostawię:-)taki mam plan, ale jak to mówią"chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to coś sobie zaplanuj;-)
a tak w ogóle, to mój M chyba jednak w ogóle mnie nie rozumie i jest nam coraz ciężej się dogadać:-(idą święta, a on nie może pojąć, że nie jestem gotowa na spotkanie z radosną oczekującą mamą/jego siostrą/, która termin porodu ma na 2 tyg przed moim.sama jestem na siebie zła i myślę, że może faktycznie przesadzam, ale nie potrafię się jakoś póki co zdystansować.i to powoduje kolejne i kolejne kłótnie.on niby mówi, że rozumie, ale widzę że nie bardzo, bo jak mu tłumaczę, że widok kobiety w ciąży, to dla mnie jakby cios w samo serce, że ja nie doczekałam, to patrzy na mnie jak na wariatkę jakąś.juz nie mam siły mu tłumaczyć i wszystkie sposoby mi się wyczerpały
echh
a tak w ogóle, to mój M chyba jednak w ogóle mnie nie rozumie i jest nam coraz ciężej się dogadać:-(idą święta, a on nie może pojąć, że nie jestem gotowa na spotkanie z radosną oczekującą mamą/jego siostrą/, która termin porodu ma na 2 tyg przed moim.sama jestem na siebie zła i myślę, że może faktycznie przesadzam, ale nie potrafię się jakoś póki co zdystansować.i to powoduje kolejne i kolejne kłótnie.on niby mówi, że rozumie, ale widzę że nie bardzo, bo jak mu tłumaczę, że widok kobiety w ciąży, to dla mnie jakby cios w samo serce, że ja nie doczekałam, to patrzy na mnie jak na wariatkę jakąś.juz nie mam siły mu tłumaczyć i wszystkie sposoby mi się wyczerpały


Widocznie też tak musi być. Jeśli chodzi o psychikę to nie ma rewelacji. Mam w sobie tyle żalu, goryczy, że czasami nie mogę sobie z tym poradzić. Od dwóch ponad dwóch tygodni mam problemy z zasypianiem, kłade się bardzo późno, bo 2-3 w nocy. A rano musze wstać do pracy. Także ostatnio nie jest z tym najlepiej. Ciągle myślę tylko o jednym, o dziecku któremu nie było dane urodzić się. I co mnie ostatnio irytuje? zachowanie mojego P. ostatnio, kiedy siedziałam bardzo przybita powiedział ,,Przejdzie Ci". I pogorszył sprawę. Ja ja nawet nie chce aby mi przechodziło, co on myśli, że ja zapomnę o dziecku...zapomnę o tym co się stało? Nawet tego bym nie chciała. Ja czuję się jak matka, mimo, że nie mam dzieci, ale mam dziecko-aniołka, które z pewnością czuwa nade mną, wierzę w to mocno ;-)Mogę to również porównać do stwierdzenia mojej szefowej kiedy dowiedziała się o moim poronieniu. zawołała mnie do swojego pokoiku i z uśmiechem na twarzy powiedziała: ,,Iwonko, przynajmniej Wiesz, że możesz mnieć dzieci..." To ja dziękuję bardzo przeżywać coś takiego tylko po to by dowiedzieć się że mogę mieć dzieci, gdybym chciała się tego dowiedzieć to rzecz logiczna - zrobiłabym badania. Jak tak wogóle można powiedzieć, ale ludzie, którzy tego nie przeszli to nie zrozumieją tego nigdy. I nie wolno też mówić, ,wiem jak się czujesz" skąd może wiedzieć druga osoba, króra tego nie przeżyła jak ja się czuję. Jedyne czego chciałabym to pozbyć się tego bólu, który z dnia na dzień coraz bardziej mnie dławi i nie daje normalnie funkcjonować. Nie ma takiego dnia, aby moje oczy nie zachodziły łzami. To jest po prostu nie do opisania.