I
Iwonka25
Gość
Dziewczyny, trzymajcie kciuki. Jutro 8:45 mam wizytę... Przed chwilą się zarejestrowałam. Ale mi się ręce trzęsą i serce wali...
Kochana trzymam kciuki:-)
Bądź dobrej myśli i nie denerwuj się :-)
Cmok !
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Dziewczyny, trzymajcie kciuki. Jutro 8:45 mam wizytę... Przed chwilą się zarejestrowałam. Ale mi się ręce trzęsą i serce wali...
ale sama wiem ze jest czas na żal i człowiek bardzo łatwo się w nim pogrąża i choć chce nie może się wyrwać z jego kręgu... wtedy trzeba ciosu z boku... a ze czasem ja jestem bokserem... przeżyję niechęć do siebie jeśli ma zaowocować gadaniem do brzusia
gadaj ile wlezie -za niedługo zacznie słyszeć i ruszać się na dźwięk Twojego głosu... a pokoik na pewno będzie piękny
Oczywiście dziękuję Wam dziewczyny za te słowa, coś tam wbiło mi sie do głowy. Eh, tak ostatnio czytałam sobie Wasze posty, czytałam, płakała... Jest mi bardzo szkoda Was, samej siebie. Jakoś ciężko zrozumieć dlaczego tak się dzieje, a jak się juz stanie to ciężko z tym żyć. To tak jakby ktoś skrzydła podciął. Bynajmniej ja tak się czuję. Powiem Wam że strasznie pragnę dziecka, ale nie chciałabym aby było ono balsamem na moją obolałą duszę, ponieważ tak nie powinno być. Mimo wszystko nie zmienia to faktu, że chcę mieć maleństwo, czuję straszną potrzebę

Iwonka, chciałabym jeszcze coś Ci powiedzieć;gdzieś usłyszałam i jakoś mi to w pamięci utkwiło, że żeby ból minął, to najpierw trzeba przekroczyć pewną jego barierę i dać czas sobie na przeżycie w sercu żałoby od początku do końca.to trudne tym bardziej, że nikt nie jest w stanie powiedzieć jak wysoka jest ta bariera i ile czasu zajmie jej pokonanie.niemniej jednak nie możnaniczego robić na siłę, a już na pewno nie wolno tłumić tak silnych emocji.ci co nie mają pojęcia jak wielki smutek nas spotkał, to może myślą, że tydzień-dwa i już powinno być po temacie i się dziwią, że nas wciąż to boli.to nie przechodzi na zawołanie i samemu trzeba dobrnąć do etapu akceptacji i zrozumienia tego co się stało, żeby zacząć znów żyć ze spokojem w sercu.przytulam Cię bardzo!
To co napisałaś jest piękneI zgadzam się z Tobą, każda z nas powinna przejść żałobę. Na początku kiedy straciłam dziecko byłam w szoku, jakos do mnie to nie dochodziło, poplakiwałam w kąciku, ale zawsze innym pokazywałam, że się trzymam, że jestem silna i oczywiście uśmiechałam sie na siłę. Stwierdzam teraz, że to nie było dobre, to był błąd! Nie powinnam ukrywać moich uczuć. Teraz to do mnie wraca z podwojoną siłą, przytłacza mnie niesamowicie. I ja się w sumie nie dziwię, że inni nie rozmawiają ze mną o tym co się stało, skoro jest tak ,,super" Widocznie wina leży po mojej stronie - tak teraz sobie to rozkminiłam...mmmmm daje to myślenia.
