Hej. U mnie obyło się bez łez. Za to z radością. Buciki zostały wręczone, jako ostatni prezent. Rodzice rozpakowali i początkowo pomyśleli, że to podstawki do telefonów komórkowych :-) Dopiero drugi strzał to był okrzyk: "Zostaniemy Dziadkami?" :-) Pytali czy to już pewne, czy bezpieczne... Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą, że póki co jest lepiej niż w maju, ale ciągle jeszcze jest niepewność. Pokazałam im zdjęcia naszego Maluszka. Mama tak się wzruszyła, że z szafy wyszperała bluzeczkę, którą kupiła na przyszłość dla mnie... Taką letnią, pod którą wejdzie brzuszek :-)
Jedyne co to moi Rodzice poprosili, żebyśmy zastanowili się nad przyspieszeniem ślubu. Dla mojej wygody. A Mama z kolei zaczęła się martwić, że od 9/07 do 23/07 mają wykupioną wycieczkę do Bułgarii, a ja będę na finishu i ona będzie się denerwowała, że urodzę wcześniej a jej na miejscu nie będzie :-)
Najadłam się bardzo. Mdłości ani innych rewelacji nadal nie mam. Z objawów tylko temperatura 37.1st. Poza tym cicho sza. Jakby nic się nie działo. Trochę mnie to drażni. Nawet węchu nie mam wyczulonego. No nic kompletnie... Nadal uważacie, że w niemal 7tyg ciąży to normalne? Jak za 2tygodnie mój lekarz znów mnie zapyta o objawy a ja mu znów odpowiem, że czuję się rewelacyjnie, to serce mi stanie na jego ponowne: "To niedobrze, wolałabym usłyszeć, że choć czasem Pani gorzej, bo np. mdli".
Za godzinę idziemy do Rodziców na obiadek. A potem znikam aż do niedzieli.
Właśnie zrobiłam sobie też listę sklepów z odzieżą ciążową, bo koniecznie muszę sobie kupić spodnie nie uciskające na brzuch. W poniedziałek pojedziemy z M coś kupić korzystając, że ma dzień urlopu.
Wesołych Świąt Dziewczyny dla Was i dla Waszych Rodzin!
Agatko ciekawe czemu akurat dziewczynka a nie chłopiec, prawda? Bo statystycznie jest nas więcej?