Dziewczyny, ale fajowo wyglądacie!!! Obejrzałam sobie Wasze foty. A ja już nie jestem taka szczupła jak na ślubie, heheh, przytyłam gdzieś z 10 kg...
Co do smutnego tematu, to u mnie w rodzinie ta durna choroba też panuje... Mama jest chora na raka trzustki... Markery dzięki Bogu znowu spadły. Poza tym babacia zmarła na raka wątroby (tzn. tam miała przerzuty najprawdopodobniej z jelita grubego) a jej dwie siostry jedna na raka jajników a druga na raka trzonu macicy. Mojej mamy kuzyn rok temu też na raka umarł. Wiem, że to smutny temat, ale piszę Wam to dlatego, że jak ostatnio byłam na USG piersi to pierwsze o co się mnie lekarka zapytała to czy w rodzinie były przypadki zachorowań na raka piersi, raka narządów rodnych lub raka jelita grubego i czy stosowało się lub stosuje antykoncepcję hormonalną. Moja mama miała guzki w piersiach, ale na szczęście nie groźne. I wiecie co mi powiedziała ta lekarka, że w takich przypadkach zaleca się USG piersi przynajmniej raz w roku, a najlepiej co 8 - 10 miesięcy i że jeżeli chciałabym stosować hormonalną antykoncepcję to najpierw powinien się w tej kwestii wypowiedzieć onkolog. Piszę to dlatego, że sama nie zdawałam sobie sprawy, że powinno się tak często kontrolować. Ja brałam piguły 6 lat, a do tego obciążenie genetyczne.
Dobra kończę smutny temat. Ale fajnie Was widzieć na naszej klasie. Buziole!!!