Dziewczyny dziękujemy po stokroć za wsparcie!
agniesiar masz rację, strach będzie już ZAWSZE z nami w ciąży, do samego jej końca, po postu nie mogę się go pozbyć, jeszcze po tym całym koszmarze

Ten krwotok wyrzucił ze mnie jakieś dziwne struktury, lekarka za pewnik przyjęła poronienie.
Nie była to ciąża bliźniacza, ani pozostałości z majowego poronienia (byłam kilka razy sprawdzana po nim i było czysto), bo wg. lekarzy pociągnęłoby to tą ciążę, nie jest to również termin @, jeśli byłaby to torbiel, czy krwiak, powiedzieli mi, że krwawiłabym do wewnątrz.
Słuchajcie ja po postu nie mam pojęcia co się stało, wiem że kilka dziewczyn trafiło w ten dzień z krwawieniami, nie wiem czy to przez potworny upał, który był dzień wcześniej - kompletny tropik bez tlenu, czy zjadłam za dużo malin, czy ta cholerna praca znowu mnie podświadomie zdenerwowała...staram się zauważać niuanse w życiu, ale sama nie mam pomysłu, skoro lekarze w 1 chwili poddali temat...
Jeszcze dodatkowe atrakcje miałyśmy na sali, bo dziewczyna którą już wysłali rano do domu z ciążą podtrzymaną, po powrocie z rutynowego USG została wzięta po kilku godzinach na zabieg, bo ciąża obumarła - była też w 7 tygodniu...więc u nas na sali zrobiła się psychoza.
Nic, na razie leżę, staram się uspokoić, ale nie jest łatwo po przejściu poronienia zagrażającego. Jeszcze nasze dziecko jest 5 tygodni poza domem, bo mamy totalny remont w mieszkaniu, więc rzadko Go widuję, dziś był taki smutny
Muszę zdobyć gdzieś jakieś podwaliny optymizmu, bo zwariuję. Ja niestety jestem realistką po wielu życiowych próbach i tragediach.
ola** a może jakiś karnet VIP do Cinema City? Albo do jakiejś fajnej knajpki dla brata?