kłaczek
Fanka BB :)
Isza, przy pierwszej @ chciałam się wściec - nie dość że bolała jak diabli (ostatecznie jest Ibuprom) to jeszcze leciało jak z kranu. Ten kran to mi już został, tylko że z 5 dni zrobiło się 3 i tak mocno nie boli. Pan doktor wczoraj powiedział że tak to się może pozmieniać po zabiegu... Hmmm... Ale mnie to wyłącza na dwa dni z życia kompletnie bo lecę na pysk... Ano... Natomiast co do starań... Boli. Chyba już zawsze będzie bolało. Też się boję - strach mamy już wpisany w macierzyństwo bo poznałyśmy ból straty. Czy przeżyjemy to po raz drugi? Jeśli trzeba będzie to przeżyjemy bo jeśli chcemy mieć dzieci musimy próbować i nikt nam nie zagwarantuje że będzie ok. Ja mam dzieci, zawsze było 100/100 - zaszła, donosiła, urodziła. No, raz mnie gestoza dopadła pod sam koniec ciąży, ale Staś też urodził się w terminie i chłop jak dąb. I co? I w życiu by mi nie przyszło do głowy że moge stracić dzieciątko... A teraz boję się następnego razu, ale chcę próbować bo chcę dać mojemu mężczyźnie dziecko, chcę żeby ktoś powiedział do niego "tato", chcę żeby i on poznał barwy rodzicielstwa. I on też chce - przeszedł ze mną przez koszmar poronienia na ile było to możliwe, jemu też będzie towarzyszył lęk. Normalne. Ale próbować trzeba. Ja jestem już gotowa. Ty też będziesz.

musisz miec wesoło w domu jak koty zaczynają kombinować :-) bo moja "sowa" to czesto miała pomysły
(patrz zdjęcia)