Ewcia, super! Recepta na bobaska w pigułce - kolacyjka, świece, gorsecik...

U nas nie przejdzie. Bo kolacyjka to i owszem, nawet koniecznie, świece się nie da bo jeszcze w kraju jak mi raz prąd siadł i zapaliłam świeczkę to potem tydzień wietrzyłam chatę po tym jak kociszcze przyszło sprawdzić co to za atrakcja dla kotków i wraziło w płomień ogon, a gorsecik... No, sorry, gorseciki są baaardzo sexy dopóki ja ich nie włożę. Tu działają inne prawa, dopasowane do wagi.

Nastrojowe światło, fajne koszulki...
Ola** - staram się dokładnie tak myśleć. Jak nie teraz to za miesiąc i to zmniejsza presję.
Jeszcze żeby Kłak podczas naszych zabaw nie plasował się na szafce we wnęce i nie filował badawczo zza winkla. Pieroński kontroler jakości, czy co?

) A zamknąć pokój to dzikie wrzaski całego stada pod drzwiami, bo kto to widział koteckom zabronić wstępu do sypialni, od poduszki odciąć, kołderki zakazać?
Julitko, wiem. Jako metoda anty jest śliska - wystarczy że coś się przestawi i bobo jak złoto. Z Bąblami wpadłam totalnie, z tym że wtedy już odpuszczałam po wyraźnym dołku na wykresie mierzyłam jeszcze 2-3 dni i luz - dalej wiadomo co będzie. Musiało mi wyskoczyć drugie jajeczkowanie, ale podwójne no i mam... Na bank 2 dni przed @ zaliczone - tego nie zapomnę bo niespodzianka była jedna z okazji zajścia, druga przy porodzie jak się okazało że dwupak.
Gosia Lew, nie mam pojęcia jak to w Anglii jest, na razie nie mam rozeznania w kwestiach medycznych. Z resztą to już by była inżynieria, trochę desperacka. Jeszcze chcemy na żywioł, zdając się na naturę, a nadziei że się uda, że zajdę i donoszę. Ja z tych co lubią wiedzieć, mieć wyłożone sprawy niewytłumaczalne i w ogóle jasność, stąd podejście do mierzenia temperatury, do określania czasu owulacji, ale póki co nie chcę ładować w to chemii, techniki, medycyny... Na razie próbujmy jak przyroda pozwala... I dzięki za ciepłe słowa, Postaramy się.