stokrotka, w istnienie Boga wierze, a w ta wielka idee miłości, sprawiedliwości juz mniej. Wierze w Boga, ale niekoniecznie takiego , dla ktorego sprawiedliwie znaczy po równo.
Bóg jest, ale nie jest on taki jakim przedstawiają go nam od samego dziecinstwa, dobry, kochany, jak ojciec, ktory sie dla nas poswieca..... Takim to chcielibysmy zeby był, bo zycie wtedy jest łatwiejsze, bo Bóg ma plan, bo wszystko nie dzieje się bez przyczyny, bo nawet jesli zgrzeszymy to nas przygarnie, wybaczy i utuli i do piekła nie pódziemy, przeciez jest miłosierny.
Ja wierze w Boga, który nas stworzył, a pozniej polecił nam siebie wielbic, modlic sie do niego i byc posłusznym. Przekaz jest klarowny, czcisz Boga, modlisz sie idziesz do nieba, sprzeciwiasz sie, pojdziesz do piekła.
Ja straciłam swoje dzieci bo byłam chora, bo moj organizm nie dziala prawidłowo. To biologia, medycyna, selekcja naturalna, ktora toczy sie od zawsze, a my ludzie staramy sie do niej dorobic wiekszy sens, zeby mniej bolało, zeby po tym marnym zyciu było jakies lepsze.
Taka ludzka natura
nie zrozum mnie zle, jestem osoba wierzaca, ale nie szukam madrosci Bożej, we wszystkich tragediach na ziemi. Bo wtedy byłyby to, jak klaczek powiedziala "okrutne zabawy"
I uwierz mi, zbyt dlugo jestem tu na bliskim wschodzie, gdzie stykają sie 3 wielkie religie, gdzie ludzie wierzacy w Boga morduja sie nawzajem, widzę te tragedie i bazsensowna śmierc. no i gdzie Bóg? Przeciez oni wszyscy wierza w Boga, w sumie nawet tego samego, bo uznają przynajmniej po kilku wspolnych proroków. Nigdy nie zapomne palestynki, ktorej w ostatniej wojnie zolnierze izraelscy zabili 4 dzieci, siedziala tylko i powtarzała "dzięki Bogu" :dzięki Bogu", nie wiem czy to wielka oznaka wiary, czy mechanizm obronny i proba wytlumaczenia wielkiej tragedii jakims planem boskim.