Dziewczyny, tam są po prostu takie zasady. Zupełnie odmienne podejście do spraw związanych z ciążą, jak unas w Polsce. Zresztą Anglia nie jest wcale jedynym krajem, gdzie ciąża prowadzona jest w taki sposób. Mało tego, to Polska jest chyba jednym z nielicznych Krajów, w których ciężarne są traktowane z taką troską. Krajem w którym wykonywana jest tak mnoga ilość badań, w którym można iść na zwolnienie właściwie już w pierwszych tygodniach ciąży. Narzekanie na normy panujące poza granicami naszego Kraju nic nie dadzą. Nikt nie będzie naginał zasad dla pacjentki z Polski. Dla nich nie ma potrzeby częstych usg- w Anglii przez całą prawidłową ciążę należą się 3 takie badania. Nikt nie będzie Ci kazał przed każdą wizytą badać krwi pod kątem toksoplazmozy, cytomegalii, czy innych chorób. Na początku ciąży nikt się nią nie przejmuje. Jeśli kobieta poroni, to też nikt nie będzie zastanawiał się dlaczego do tego doszło. Tak po prostu musiało być, zarodek był słaby i tyle. Również tam nie dostaniesz recepty na leki podtrzymujące ciążę. Mało tego, w wielu regionach jest tak, że na wizyty chodzisz do położnej, a ginekologa widzisz raptem kilka razy. Jeśli nie masz możliwości prowadzenia ciąży w Polsce, przyjazdu tu na wizyty i badania, to po prostu musisz się pogodzić z tym, że tam po prostu tak jest i tyle. Nie przeskoczysz tego. A jeśli jesteś się w stanie zorganizować, to zrób wszystko tak, by prowadzić ciążę w Polsce. Narzekanie, że oni są dziwni, że mają dziwne zasady, że są "konowałami" nic nie da. Wybraliście do życia taki Kraj i należy zaakceptować zasady tam panujące, a jeśli możecie coś w swoim położeniu zmienić na korzyść dla siebie, to zróbcie to.