Aschlee, ciesze się, że jednak napisałaś :*
Cyntia, ja staram się dużo z dziewczynkami rozmawiać. Nigdy nie myślałam na tym, że dam dzieciakowi coś, aby sam się sobą zajął, albo ktoś. Nie raz widziałam takich rodziców, którzy woleli coś dać niż się nimi zajść. Owszem moje córki potrafią krzyczeć, że coś chcą, ale od razu tłumaczę dlaczego nie dostaną tego. Jest tak zanim wychodzimy do sklepu/na podwórko ustalamy co i jak. Jeżeli np powiemy, że kupimy Kinder niespodziankę, ale pod warunkiem, że będą grzeczne, a tak nie jest, to nie kupujemy. Wtedy próbują coś krzykiem, ale zaraz przestają, bo wiedzą, że krzyk nic nie da. Nie raz widziałam jak się dzieci rzucają na ziemie z krzykiem i rodzice od razu ulegają, ale to tylko wina rodziców. Za dużo pozwolili dzieciom.
Co do krzyku mojej Oliwki, to M ostatnio stwierdził, że mała woli w domu siedzieć niż u kogoś i to też może mieć na to wszystko wpływ. W domu czuje się bezpieczniej
Cyntia, fajnie że Twój P ma taki dobry kontakt z dziećmi

Będzie dobrym tatą. Tylko żeby nie miał większych wymagań od swojego dziecka niż od innych, bo też się tak zdarza
