moj termin to 1 czerwca,
ale zgagi i pieczenie w przełyku,
od wczoraj mam stan chyba gorszy jak w pierwszym trymestrze,
notorycznie mi niedobrze,
wszelaka chemia mnie zabija poprostu,
dzisiaj biegałam po markecie do kasy aby szybciej,
bo myślałam że się okoce przechodząc koło chemii, plastików itp.
nawet do własnej łazianki wchodzę dopiero jak mąż z niej wystawi wszelaką chemię, proszki, płyny,
nawet przy myciu głowy i kąpieli (szampon i odżywka, mydło . żel do kąopieli) zdarza mi się wymiotowac do wanny bo nie wyrabiam
rany!!! kiedy to się skończy???
już się boję że mi to nigdy nie przejdzie,
pomaga mi tylko picie kefiru i maślanki,
ale pije tego hektolitry i mam juz dość
mam to zawsze przy sobie nawet w nocy na poduszce stoi kefir
bo wszystko jest dla mnie powodem do zgagi itp.
fuj,
licze dni do końca tych przeżyć,
a póki co mam już wszystko gotowe nawet mąż mi powiesił. dysneyowe obrazki nad łóżeczkiem i CZEKAMY...
siostrze zostało tylko prasowanie...
jest taka szczęśliwa że mnie do tego nie dopuszcza,
ku mojej uciesze,
bo jak mam prasować to wole kamienie na dach nosić...
