Oczywiście wysłucham co mają do powiedzenia etc.
Z rozumieniem nie ma najmniejszych problemów, czasem mam problem by się wysłowić ale to wtedy gadają z mężem i po problemie.
Mam go już też do znieczulenia załatwionego, więc trochę mniej się boje.
Jutro mam wizytę z lekarką, która mnie prowadzi i która ma mnie ciachać. Muszę ją o wszystko dopytać aż się boje że z przejęcia zapomnę więc zapisać muszę

Torby jeszcze nie spakowałam, to pewnie jutro. Mam też konsultacje z psych. ona ma mi pomóc w doplanowaniu tego i owego biorąc pod uwagę stany lękowe.
Ogólnie remont ma się ku końcowi, zdążę odsapnąć, więc już jestem na etapie: nie mogę się doczekać. Wcześniej jednak przeważało: to już za x dni
Aaa i jeszcze pytanie o szwy. Miałaś Verita te spinaczowe czy zwykłe?
Jeszcze muszę dopytać czy to prawda, że chcą mi starą bliznę wyciąć też, bo tak słyszałam..