Cześć wszystkim
ja mam od powrotu z Polski jakąś depresje nie mogę się pozbierać- nic mi się nie chcę, gdyby nie Ola to nie wstałabym z łóżka.
Dzisiaj też paskudny dzień miałam dostałam dwa wezwania do przychodni jedno dla mnie i jedno dla Oli. Poszłam wyjaśniać.
Wezwanie dla Oli znowu dotyczyło szczepienia a we wrześniu jak byłam to mi powiedzieli, że będzie dopiero szczepiona jak będzie miała 4 lata bo już miała wszystkie. Ale problem jest że 3 szczepienia miała w Polsce i dwa już tutaj i nie mogą sobie zapisać. i gonie dwa razy w miesiącu jak nie więcej i wyjaśniam i wracam z każdym razem bardziej wkurzona.
A wezwanie dla mnie dotyczyło że mam dzisiaj mieć badanie na gluzkoze o 16.00 i badanie moczu po infekcji. Myślałam, że rozniosę przychodnie jak badanie o tak późnej porze

i dostałam skierowanie na 20.11 na rano przynajmniej nie zemdleje z głodu do 8.20 a co mnie zaskoczyło to okazało się że moja próbka moczu którą dostarczyłam po powrocie z Polski zniknęła i nie mają żadnych danych. i jutro musze isc rano do przychodni.
Dowiedzialam się że kobitka która rozmawiała ze mną dwa razy na wizycie w przychodni to nie była położna tylko zwykła pielęgniarka od pobierania krwi- bo akurat pytałam o certyfikat ciąży i pierwszy raz widziałam moją położną na oczy. Ustaliła mi wizytę żeby pogadaćo porodzie

Dzień paskudny dobrze że Olunia grzeczna i dała mi pospać 30 min bez żadnych przeszkód a co u Was?
jak Wam minął dzień?/