Witajcie wieczorowa pora :-)
Caly dzien bylam zalatana i nie mialam czasu usiasc przed kompem, rano pojechalam z M do jego sklepu, bo przywiezli towar wiec stwierdzilam ze wole mu pomoc (moze w koncu mnie wezmie

) niz lezec bezczynnie w domu, ale narazie nic mnie nie bierze

zrobilam sobie tez spacer i wypilam mocna kawe...ale nawet to mnie nie rusza! zostala jeszcze tylko jedna opcja... czyli sex, ale na to jakos nie mam ochoty

pewnie bierzecie mnie za jakas crazy ;-) ale mi juz jest tak ciezko, ze naprawde jedyne o czym marze to zeby urodzic jak najszybciej, chce juz miec malego przy sobie ale oprocz tego mam dosc chodzenia do wc co pol godziny, najgozej jest w nocy, co zasne to sie budze znowu na siusiu :-(ale wiem ze juz tylko dni zostaly wiec biore sie w garsc i wytrzymam

chociaz osoba cierpliwa nie jestem
przy okazji dowiedzialam sie ze znajoma ktora miala termin wg miesiaczki na 12 (czyli dzien po mnie wg miesiaczki) urodzila w czwartek synka

szczesciara! oboje czuja sie super i wszystko jest dobrze. Mam wiec nadzieje ze ja tez lada dzien ;-) chociaz wszyscy zartuja ze maly czeka az dziadkowie przyjada (moi rodzice przylatuja w czwartek) ja za to modle sie zeby maly nie czekal do czwartku na dziadkow ;-):-)
paula kochana ty chyba jestes w kolejce zaraz po mnie?
pozdrawiam buziaki