Myleene wiem z doświadczenia, że nie powinno się dawać rad w takich sprawach. Każdy postąpiłby inaczej bo sytuacja i uczucia każdego są inne. My też mamy w Polsce dom, nasz ukochany. Kupiliśmy go zaraz po ślubie, włożyliśmy w remont duuuużo kasy, zdrowia i serca. Jest mały i wymaga jeszcze rozbudowy ale jest nasz, wymarzony. Też byśmy bardzo chcieli wrócić do domu. Więc doskonale Cię rozumiem. Z drugiej jednak strony musimy tu jeszcze zostać parę lat żeby stanąć solidnie na nogi. Sytuację kiedy facet zajmuje się domem też już przerabialiśmy i ic dobrego z tego nie wyszło. Byłam tak zmęczona po pracy, że ledwo mogłam spojrzeć na Kubę a on chciał się bawić, śmiać a ja ciszy i spokoju. Dom nie do końca był dopilnowany tak jak ja chciałam mimo iż M się bardzo starał. Właśnie to było pod wpływem pracy. On zrezygnował ze swojej o wiele cięższej za te same pieniądze a ja myślałam, że praca mi dobrze zrobi. W rezultacie wszyscy byliśmy nieszczęśliwi. Nie mówię, że kobieta ma siedzieć w domu i do garów ale należy zrobić to co jest najlepsze dla rodziny i to co podpowiada serce. Nie rozsądek czasami jest ważny, nie kasa tylko miłość. Pobraliśmy się z M z miłości, wszystkie nasze decyzje były pokierowane uczuciami, kierujemy się tym co jest najlepsze dla całej naszej trójki (a w zasadzie3 i pół;-)) i jak do tej pory nam jako rodzinie wychodzi to na zdrowie. Mino iż czasami kasy trochę mniej wiemy, że dopóki jesteśmy razem jakoś to będzie. Dlaczego to piszę? Bo to jedyna pewna wartość w życiu, nie kasa, nie ludzie dookoła, nawet nie kochany dom. Jeżeli czujesz, że to nie beędzie dobre dla Was to porozmawiaj o tym z M, zastanówcie się, może poczekajcie te pół roku, może nawet i rok a wtedy trafi się lepsza dla Was okazja? Ja takie dylematy traktuję jak sprawdzian, co wybiorę to mam. A mieszkanie przecież poczeka ;-) Nie płacz, nie martw się, dziecko cierpi czując Twój smutek, usiądźcie razem, rozmowa i wyjaśnienie razem wszystkich wątpliwości otwiera oczy na nowe rozwiązania. Pamiętaj tylko o jednym : unieszczęśliwiając siebie ranisz i unieszczęśliwiasz całą swoją rodzinę, a mąż na pewno jak kocha to zrozumie.
Pozdrawiam Cię gorąco.