• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Pingwinek muszę przyznać,że masz przed sobą trudną decyzję. Są dziewczyny, które bardzo chwalą sn. Myślę,że sama musisz dokładnie to przemyśleć i postąpić zgodnie z tym co czujesz. Ja na moje szczeście nie muszę się zastanawiać, bo jest to za mnie postanowione, pozatym z bliźniakami nie odważyłabym się na sn nawet gdybym nie miała żadnych komplikacji. No i dla mnie to tylko kolejna blizna więcej. Miałam kiedyś już tzw "uśmiech na brzuszku", więc wiem co mnie czeka.
 
reklama
Pingwinek, mi moja dr tez juz 2 razy sugerowala cc, wlasciwie to jest prawie przekonana, ze na cc sie skonczy. Ja nie wiem juz sama. To trzeba sir decydowac przed? nie jest tak, ze na bierzaco lekarz, ktory odbiera porod decyduje? Jej, ja to zielona jestem w tym wszystkim. Nawet nigdy w szpitalu dluzej niz 20 min nie bylam...
 
Miliaa number one :tak:


SIERPIEŃ


1. MILIAA (19 sierpień - cc) – syn Marcel

2. MADZIALENAK (28 sierpień) – syn Sebastian

WRZESIEŃ

3. KATE (11 wrzesień) – córka Hania
4. ADUŚ (26 wrzesień) – syn Maksymilian
5. PINGWINEK (28 wrzesień) – córka Milena

PAŹDZIERNIK

6. SONY (18 październik) – syn Paweł
7. DOMAT (18 październik) - córka
8. OSKAA (22 październik) – syn Adrian
9. GOTADORA (24 październik) – córka Marta i syn (Maksymilian?? czekamy na 100% zatwierdzenie imienia przez tatusia )
10. AGAPL (26 październik) – córka Victoria
11. MILAGORS (28 październik) – córka Zosia
12. GOSIA_1983 (31 październik) – córka Milena

LISTOPAD

13. AVOCADO (24 listopad) – córka Kinga
14. HOLA (27 listopad) – syn Karol

GRUDZIEŃ

15. MALINUŚ (14 grudzień) – córka
16. MARTKA (27 grudzień) – syn Eryk

STYCZEŃ

17. IKASIA (18 styczeń 2014) - córka
18. MEMORIES (30 styczeń 2014)

LUTY

19. DARII (2 luty 2014)

MARZEC

20. MajaSauer ( 6 marzec 2014)
21. SYLWIA1985 ( 22 marzec 2014)


Ja dzisiaj dziwnie się czuję, nad ranem miałam 2 bolesne skurcze, teraz czuję pewien dyskomfort, hmmm jakieś takie ciągnięcie w brzuchu, może mały zszedł mi niżej. Od dziś zaczęłam brać antybiotyk na paciorkowca, mam nadzieję, że nie zaszkodzi on dziecku. Poczytałam trochę o Augmentinie zanim go połknęłam, niby jest w miarę bezpieczny ale to zawsze chemia i się denerwuję.
 
Madzialenak na pewno wszystko będzie dobrze i wszystko wyleczysz a synkowi nic nie zaszkodzi.
ja też miałam dziś ciężką noc, Hania bardzo mocno kopała i twardniał mi brzuch. Chodziłam po pokojach az w końcu usiadłam w pokoju małej w fotelu który będzie do karmienia, posiedziałam i przeszło.
Wczoraj mieliśmy trzecią rocznicę ślubu. Nie lubię takich dni, bo zawsze za wiele oczekuje, a mój mąż do romantycznych nie należy i ogólnie było mi smutno. Dobrze, że ten dzień minął... Pozdrawiam i miłego dnia, jutro w końcu wizyta i mam nadzieję, że ustalą mi cc.
 
Miliaa nie czytaj netu, bo tam siedem wiors do niebos piszą. Ja już też naczytałam się na temat pęcherza i poronień. Tylko niepotrzebnie się denerwujesz, skoro lekarz mówi że jest ok to jest ok!
Gotadora no no, szalejesz z avatarami.
Madzialenak na pewno nie zaszkodzi Sebastiankowi. A na tą bakterię taka jest procedura. Koleżanka w pracy też miała tą bakterię, a córa w tym roku maturę zdała :biggrin2:
Maja chętnie podzielę sie snem, bo moja senność zaczyna się o 19 kiedy ja jeszcze w pracy jestem i ciężko mi w takim stanie pracować.

A mnie pęcherz wykańczał. Z wtorku na środę obudziłam się w nocy z potwornym świądem, bólem że mogłam ściany gryźć z bólu. 2 h nie spałam tylko płakałam. Z rana miałam iść do lekarza, ale siostrze się popsuł samochód i moja matula nie miała jak z rehabilitacji wrócić. W pracy już nie wytrzymywałam. Poszłam do socjalnego i płakałam z bólu. Boże, mnie ból tak nie wykańcza jak obawa żeby dziecku nie stało się nic przez ten pęcherz. Zadzwoniłam do męża i zaczął dzwonić po gabinetach szukając kogoś kto mnie przyjmie. Moja asystentka wypisała mi pacjentów. Mąż zadzwonił do Dukaczewskiej - ona na urlopie, do Rogiewicza - on też na urlopie, a w jego klinice nikogo już z lekarzy nie było. Zadzwoniłam na prywatną komórkę doktora, to mi wytłumaczył że musze wziąć antybiotyk a on przez łożysko nie przechodzi i nic się nie stanie. I tak mnie to nie przekonało, choć to bardzo dobry specjalista.

Po wielu poszukiwaniach decyzja - jedziemy na wrzesinek do szpitala. Ledwo podeszłam do rejestracji i tłumaczę co mi jest, a tam dr poprosił mnie o badania (okazało się że stał tam ginekolog). Szybko pobrali mi krew, oddałam mocz. Po 0,5 h wyniki. Badanie ginekologiczne... Ledwo dr włożył usg a ja już krzyczę czy z dzieckiem wszystko ok. Jak najbardziej ok :biggrin2:. Wytłumaczył mi że owszem zapalenie pęcherza może spowodować poronienie ale w przypadku jakby to była urosepsa, natomiast samo zwykłe zapalenie opóźniać może rozwój dziecka. Widziałam swoje maleństwo które ma już 26,3 mm a serduszko bije mu 179 na minutę.

Po opowieści o in vitro, o poronieniu, tylu nieudanych próbach, latach leczenia... dr stwierdził że nie ma co ryzykować antybiotykiem, a badania są już lepsze. Bakterie pojedyncze, 1-3 leukocytów, tylko trochę białka się pojawiło, ale w porównaniu do poprzednich badań jest o niebo lepiej. Już nawet z wrażenia nie zapytałam czemu teraz na koniec boli a wtedy nie bolało. Dostałam receptę, zalecenia. Dr poszedł podstęplować wypis a tu nagle pielęgniarka mnie woła że ordynator chce mnie obejrzeć. Boże , wystraszyłam się że coś jednak nie tak. Okazało się że przyjmował mnie stażysta na specjalizacji a ordynator jak podstęplował moją kartę chciał mnie także zbadać. I znów usg. Młodszy pyta się starszego co to jest pokazując coś na ekranie, ja już serce pod gardłem czuję. A ordynator pyta mnie czy krwawiłam jakiś czas temu żywą krwią. Ja oczy jak pięć złotych skąd on to wie? Przecież nikt nie wierzył w moje żywoczerwone krwawienie.
Dr mi wytłumaczył że miałam krwiaka przy samym zarodku, który pękł i jest skrzep 1,5 cm na 0,5 cm. I albo się wchłonie albo podczas podcierania spotkam jak to dr ujął "czarnego gluta" :biggrin2:. Ja już ze strachem w oczach pytam czy to nie zagraża dziecku - dr "teraz już nie". :szok:

Dziewczyny oglądało mnie tylu lekarzy - 2 razy IP, dr obuchowska w novum i nikt tego nie widział! Nikt nie wierzył że krwawiłam czerwoną krwią. A tutaj - myk i od razu dr jak z fusów mi wszystko o mojej przeszłości powiedział.

A propos szpitali. Wrzesinek nie cieszy sie dobrą sławą, ale ja po 3 wizytach tam jestem wręcz oczarowana nim. Może i szpital jak z epoki kamienia łupanego, ale jakoś podejście super. Może ja mam takie szczęście, może jak słyszą moją historię to boją się i bardziej się starają? Nie wiem, ale jestem bardzo wdzięczna za wczorajszą wizytę u nich. Wiele się dowiedziałam, leki zadziałały że dzisiaj już o wiele lepiej. A ja juz o wiele spokojniejsza jestem.

Ahhh, i znów zanudzam. Jadę na odpust - trzeba siostrzenicy coś kupić bo bidulka chora.


Miłego dnia kochane.
 
Madzialenak, nie bój się Augmentinu. Powiem Ci, że ja też go brałam w 9 miesiącu (dwa tygodnie przed porodem), bo miałam zapalenie gardła. Oczywiście z dzieckiem wszystko ok. To jest bezpieczny antybiotyk w ciąży, spokojnie :)
 
reklama
Sylwia dobrze,że trafiłaś na tak dobrego lekarza i na tego stażystę - widać,że się stara i będzie dobrym lekarzem. A teraz to już tylko lepiej będzie, dr Cię obejrzał, dostałaś leki i co najważniejsze - nie przestraszysz się, jak zobaczysz coś na papierze w łazience, bo z pewnością gdybyś nie wiedziała,że coś takiego może być to byś się niepotrzebnie zestresowała. Twój skarbeczek już taki duży :-) no ciekawe, czy potwierdzi się,że to dziewczynka :-)

Kate powodzenia jutro na wizycie!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry