Cześć

Jak zwykle zapewniam, że Was czytam codziennie, nie starcza czasu na wszystko, a najbardziej na komentowanie wszystkiego, co chciałabym skomentować. Aż mi się nie chce wierzyć, że tyle dziewczyn na końcówce, tyle w połowie ciąży i tyle nowych mam się pojawiło. Jak zobaczyłam listę, to z przerażeniem stwierdziłam, że to przecież prawie już... Przede mną Miliaa, Madzialenak, 2 tygodnie później Kate no i ja prawie na równi z Aduś.
A ja ledwie w zeszłym tygodniu wygospodarowałam 1 dzień, żeby posegregować ubranka. Oczywiście okazało się, że jest ich duużo za dużo - to naprawdę jakiś zakupoholizm z tymi małymi ubrankami, tyle jest ślicznych, że aż nie chce się ich zostawiać

Ale już przystopowałam po zeszłym tygodniu, jak coś widzę ładnego w sklepie, to sama siebie przekonuję, że przecież nie czekam na wieloraczki i córeczka może nawet nie zdążyć tego założyć... Obrazowo przypominam sobie te sterty ciuszków, które mam w komodzie i jakoś się udaje. No, mniej więcej, żeby się do końca nie mijać z prawdą.
Dziewczyny, mnie lekarz namawiał na ostatniej wizycie na cc, a ja chciałabym spróbować naturalnie. Co myślicie? Ja bardzo długo i ciężko dochodziłam do siebie po cc z synkiem, niestety tak po ponad 13 godzinach zakończył się poród, który nie postępował i źle wspominam okres rekonwalescencji. Oczywiście, że jeszcze może się coś zmienić, mogą pojawić się wskazania do cc, ale na razie, dopóki mam wybór, jeszcze Was zapytam o Wasze przemyślenia. Ostateczną decyzję podejmę z lekarzem, ale ponieważ wciąż biję się z myślami, a jesteście mądre kobiety, to Was zapytam o radę :-)