zacznę od Was :-) a potem pozwólcie, że sobie pomarudzę
kasminda witaj, rozgość się i rośnij zdrowo! Twoje obawy pewnie nie miną do samego rozwiązania, bo na każdym etapie ciąży pojawia się coś, co spędza sen z powiek, a przynajmniej martwi i stresuje. Taki nasz urok, że zamartwianie nam nie mija (choć mam nadzieję, że po porodzie pójdzie w cholere)
Jogo ja też jestem przygotowana na dwie opcje: cyc / butla

jak się uda to zamierzam karmić do pół roku małego, jak nie to nie będę świrować tylko skorzystam z pomocy mm
co do urządzania pokoików to w moim przypadku "salony" Antka są tak jakby w stanie surowym

są ściany pomalowane i pokój jest pusty, tzn byłby pusty gdyby nie spakowana torba, wózek, nosidełko, bujaczek i inne jego sprzęty:-) na początku wstawiamy łóżeczko do nas do sypialni więc zamierzam się zająć aranżacją/dekoracją itp itd pokoiku Antosia jak już dojdę do siebie. Znalazłam fajną farbę tablicową i zamierzam zrobić tablicę do pisania z jednej ściany, póki co jego pokój będzie stanowil magazyn zabawek i innych bibelotów.
no i przejdzmy do najważniejszego: muszę sobie pomarudzić, bo mam dziś dzień w*****, a któż mnie zrozumie lepiej jak nie wy?;-)

po pierwsze całą noc nie spałam, bo mnie tak bolał brzuch, ręce zdrętwiały jak zwykle, a obecnie mam czucie w 9 palcach za wyjątkiem opuszków. Stopy - standard - stopy shrecka, spuchła mi twarz i nos. Wkurzam się na wszystko. Na dodatek dziś się pokłóciłam z mężem i nie wiem czy to wynik moich hormonalnych zaburzeń psychicznych

czy to on ma już stresa przedporodowego (a widzę, że się boi jak diabli). Tak bardzo bym chciała już urodzić, że sobie nawet nie wyobrażacie. Wiem, że ta ciąża to prawdziwy cud i cieszę się ze swojego stanu, ale z drugiej strony jestem meeega zmęczona i nie mogę się doczekać kiedy utulę Antka. Dziekuję, więcej grzechów nie pamiętam;-) Sory, ze Was zadręczam, ale musiałam sie wygadać. Trzymajcie kciuki za dzisiejsza wizyte