• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Kate dziekuje! jestem taka podekscytowana.. troszke też nerwowa ;-)

cieszę się, że jestes z nami!!! wiedzialam, ze ci sie uda!!! zreszta po tych objawach co pisalas mowilam ci, ze mialam tak samo i ze nie masz sie co martwic.. super!

a ja dziewczyny powiem wam, ze nie mam wogole apetytu..
wszystko mi śmierdzi, mam na maxa wyczulony węch!
moge jesc jedynie pomarancze, jabłka, tosty z dzemem, makaron z twarogiem i cukrem i jeszcze smakuje mi kaszka manna.
reszta mi w ustach rośnie i jest fuj!
 
reklama
sznurki współczuję ci sytuacji z tą podła kobietą... własnie żeby uniknąć takich smutnych doświadczeń to my nikomu nie powiedzieliśmy o invitro.
powodzenia na wizycie:) będzie dobrze

*spam* już dwa razy mnie uratował- skutezny i smaczny no i to jedyne co mozemy brać na przeziebienie. do kompletu było ciepłe łózko herbata z cytryną i tantum verde jak gardło siadło. poza tym w skrajnych sytuacjach ratowałam sie otrivinem na katar kiedy nie szło juz wytrzymac.
Zdrówka dla was kobietki:) nie chorujcie bo malcom to nie słuzy
 
anioleczek12341wiesz z mojej strony wie tylko rodzina i przyjaciółka , ale im ufam, niestety moj mąż powiedział przyajcielowi, ktory o tym powiedzial swojej zonie.. i moze stad to wyciekło..
natomiast ja nie mam zamiaru wstydzic sie czy wypierac in vitro! jestem szczesliwa,, ze nam sie udało, bo bardzo się kochamy i marzylismy o dziecku!
to jest maluszek wymodlony, wyczekany, wyteskniony i wymarzony!!
a zreszta ! mam to gdzieś co ludzie myślą!
 
Hej kobietki o poranku. Dopiero się zwloklam z wyrka i zrobiłam sniadanie. I tak uważam ze to sukces bo nie miałam dzisiaj siły na nic. Sznurki co za wredne babsko do was wypisuje. Moze powiedz mężowi zeby coś z tym zrobił. Tak być nie może. Nie mozesz się denerwować.
 
Sznurki jejku wiem cos o tym! moja bratowa- istne zlo! nie odzywam sie przez nia z bratem juz ponad 3 lata, przesiaknal nia calkowicie, tez nie wiem skad wie o in vitro, wygadala wszystkim i w ogole jakiś koszmar. Wiecznie się wtrąca, sama ma 2 córki i zamiast się własną dupą zająć to tylko wiecznie się wypytuje i szuka co by tu komu popsuć... Tez sie nie wstydze tego, moja cora bedzie wiedziala, jak przyszla na swiat, ze dzieki temu ze mamy XXI wiek i medycyna poszla do przodu moze byc z nami, ze pomogla wspaniala pani dr, ktora od poczatku byla z nami, walczyla o naszą córunię tak samo jak i my. Co do syropku, też go brałam:)

Madzialenak spokojnie, wszystko bedzie ok :))

Czy to któraś z Was chciała przepis na izaurę???? Nie wiem już, ale tutaj jest:
Izaura - przepis na sernik izaur tylko zamiast robić samemu ser, to kupiony był gotowy- żeby szybciej było.
 
Ostatnia edycja:
łomatko, czasami nie ma to jak rodzinka... współczuję dziewczyny, ale, jak mówi stare przysłowie, głupich nie sieją, sami się rodzą... zawsze z przyjaciółkami w największym stopniu uniesienia i gniewu (zasłużonego) życzymy takiej osobie (oczywiście we własnym gronie ;) 'żeby jej stolec zatrzymał się na 2 tygodnie!' to nasz najwyższy wymiar kary :-D rozbraja nas to do tego stopnia, że potrafimy przestać roztrząsać dany problem (przynajmniej na jakiś czas).
no więc oficjalnie: 'żeby im kupa stanęła na 2 tygodnie!!!' 'albo i 2,5!'

aisha- to ja chciałam przepis, zrobię i się pochwalę jak poszedł :) wygląda na pyszny
 
Wydaje mi się, że to bardzo trudno ukryć informację o in vitro. My nie powiedzieliśmy nikomu, ale wchodzę dziś na genetyczne i trafiam prosto na moją koleżankę genetyka. Co prawda, mogłam założyć, że na nią trafię, ale no przecież nie będę wpadać w obłęd, zresztą ona jest świetnym lekarzem. Nie podałam z własnej nieprzymuszonej woli, że ciąża z in vitro, ale wyszło to w trakcie wywiadu. Potem wchodzę do ginekologa w szpitalu, a on mi mówi, że się znamy. Pamięta mnie ze szkoły średniej. Mamy też wspólnych znajomych.

Sznurki - my nie mieliśmy żadnej byłej, tylko ... żonę przyjaciela mojego A. Ale zachowywała się jak była i zazdrosna teściowa razem wzięte. Miałam ochotę ją udusić. Sytuacja o tyle niezręczna, że z byłą to nie trzeba mieć kontaktu i mieć ją gdzieś, a tu trzeba było się silić na dyplomację z uwagi na przyjazne kontakty m. panami. Chciałam opisać tę relację - ale trudno to opisać w skrócie - w każdym razie czuliśmy, że bardzo jej nasz związek nie jest na rękę i dawała nam to odczuć na każdym kroku. Nie mam dziś z nią kontaktu, ale do dziś mnie krew zalewa, jak wspomnę o jej akcjach. Zepsuła mi wiele dni swoim wchodzeniem w nasze życie. Myślę, że wiem, co czujesz i bardzo współczuję. Dlatego - ja bym na miejscu Twojego męża zawiadomiła policję, bo inaczej pewnie jeszcze wiele razy zrobi Ci dużą przykrość.
Z ciekawostek. Usg trwało może 5 minut. Po usg było badanie krwi - tzw. test podwójny. Kolejna wizyta 15.01 - będą wyniki. Genetyk generalnie nie ma za dużo pracy, no chyba że trafia na invitro, bo wtedy zasiada do naszych badań genetycznych. Nie jesteśmy jakoś szczególnie obciążeni, ale dostałam mnóstwo zaleceń odnośnie mojej mutacji zakrzepinowej. Okazało się przede wszystkim, że za mało kwasu foliowego jadłam. A teraz to po ptakach. Przy tej mutacji kwas foliowy gorzej się wchłania. Na szczęście usg bez zarzutów - więc chyba nie było źle. Ale ponoć clexane muszę brać w przyszłości również, gdy będę gdzieś dalej lecieć samolotem. Koleżanka powiedziała, że nie lubi prowadzić znajomych, bo bardziej ją to obciąża psychicznie. Do tego podała, że czasem te badania krwi po stymulacjach wychodzą źle - bo to pozostałości po naszych problemach hormonalnych, a nie wcale problemy z ciążą. Stwierdziła, że trochę się boi tych moich wyników.
Najważniejsze, że dostałam clexane na ryczałt.
Pozdrawiam i dziękuję za trzymanie kciuków.
 
Ostatnia edycja:
reklama
anioleczku...czy ja cie dobrze kojarze? pamietam chyba ze stymulacji...jeju, jak to szybko minelo...ty juz koncoweczka...ja dopiero poczatek...

sznurki...trzymam kciuki! serducho to fajowa sprawa...sama bardzo jestem ciekawa co u twojego drugiego robaczka..
a co do tej "psychopatki" staraj sie to olac...to zazdrosna malpa...nie poddaj sie jej wplywowi...a jak bedzie was jeszcze nekac to na policje, szybciutko!
a tak poza tym to TY wygralas wszystko, masz kochajacego meza, super rodzine i teraz jeszcze dzieciatko w drodze...
zazdrosc ludzka nie zna granic a ty niestety musisz sie na to uodpornic...

co do *spam* to ja teraz bralam, bo siadlo mi gardlo i meczyl kaszel - pomoglo, wiec polecam...chyba mozna nawet profilaktycznie, dla wzmocnienia...

Misia....super, ze jest ok u ciebie i maluszka!! masz zdjecie? ciekawa jestem jak dzidzius wyglada teraz?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry