Wydaje mi się, że to bardzo trudno ukryć informację o in vitro. My nie powiedzieliśmy nikomu, ale wchodzę dziś na genetyczne i trafiam prosto na moją koleżankę genetyka. Co prawda, mogłam założyć, że na nią trafię, ale no przecież nie będę wpadać w obłęd, zresztą ona jest świetnym lekarzem. Nie podałam z własnej nieprzymuszonej woli, że ciąża z in vitro, ale wyszło to w trakcie wywiadu. Potem wchodzę do ginekologa w szpitalu, a on mi mówi, że się znamy. Pamięta mnie ze szkoły średniej. Mamy też wspólnych znajomych.
Sznurki - my nie mieliśmy żadnej byłej, tylko ... żonę przyjaciela mojego A. Ale zachowywała się jak była i zazdrosna teściowa razem wzięte. Miałam ochotę ją udusić. Sytuacja o tyle niezręczna, że z byłą to nie trzeba mieć kontaktu i mieć ją gdzieś, a tu trzeba było się silić na dyplomację z uwagi na przyjazne kontakty m. panami. Chciałam opisać tę relację - ale trudno to opisać w skrócie - w każdym razie czuliśmy, że bardzo jej nasz związek nie jest na rękę i dawała nam to odczuć na każdym kroku. Nie mam dziś z nią kontaktu, ale do dziś mnie krew zalewa, jak wspomnę o jej akcjach. Zepsuła mi wiele dni swoim wchodzeniem w nasze życie. Myślę, że wiem, co czujesz i bardzo współczuję. Dlatego - ja bym na miejscu Twojego męża zawiadomiła policję, bo inaczej pewnie jeszcze wiele razy zrobi Ci dużą przykrość.
Z ciekawostek. Usg trwało może 5 minut. Po usg było badanie krwi - tzw. test podwójny. Kolejna wizyta 15.01 - będą wyniki. Genetyk generalnie nie ma za dużo pracy, no chyba że trafia na invitro, bo wtedy zasiada do naszych badań genetycznych. Nie jesteśmy jakoś szczególnie obciążeni, ale dostałam mnóstwo zaleceń odnośnie mojej mutacji zakrzepinowej. Okazało się przede wszystkim, że za mało kwasu foliowego jadłam. A teraz to po ptakach. Przy tej mutacji kwas foliowy gorzej się wchłania. Na szczęście usg bez zarzutów - więc chyba nie było źle. Ale ponoć clexane muszę brać w przyszłości również, gdy będę gdzieś dalej lecieć samolotem. Koleżanka powiedziała, że nie lubi prowadzić znajomych, bo bardziej ją to obciąża psychicznie. Do tego podała, że czasem te badania krwi po stymulacjach wychodzą źle - bo to pozostałości po naszych problemach hormonalnych, a nie wcale problemy z ciążą. Stwierdziła, że trochę się boi tych moich wyników.
Najważniejsze, że dostałam clexane na ryczałt.
Pozdrawiam i dziękuję za trzymanie kciuków.