Dziewczyny,niestety ale melduje sie w dwupaku.Powiem Wam ze jestem dzis tak zirytowana ze masakra.Juz mam dosyc bo nie dosc ze tyle sie staralam i tyle komplikacji i ta cukrzyca to jeszcze nie moge urodzic !!!! Nosz chyba mnie cos trafi ! Zalozyli mi wczoraj cewnik foleya na szyjke.Bardzo nieprzyjemne ale do przezycia.Po tym dostalam skurczy.Bolalo mnie dosyc mocno, do tego maly jakis niespokojny i na ktg to wychodzilo.Skurcze byly nieregularne ale przeniesli mnie w nocy na porodowke a tam ustaly i tak spalam do rana.Na 7 mialam zaplanowana indukcje porodu.Rano cewnik odpadl i zrobilo sie rozwarcie na 2,5 palca!Super.Podlaczyli oxytocyne zeby wywolac skurcze i ..... wielkie nic.Brak pozadanej reakcji.Jakies skurcze na ktg byly ale ja ich nie czulam!Lezalam 9 h i wrocilam na patologie.Niby jutro odpoczynek a pojutrze w niedziele powtorka z rozrywki.Cesarki nie chca zrobic.Brak slow!!! Juz mam wszystkiego dosyc.