Kiwisia - przytulam Cię mocno. Wiem, co czujesz, bo tak robił mój pierwszy mąż. Wolałabym, żeby mnie uderzył niż karał obrażaniem, milczeniem i lekceważeniem - często zresztą z nieznanego mi powodu. Przykre, że Twojego dopadło to akurat w sytuacji, gdy potrzebujesz jego wsparcia.
Zmieniając temat - ten recaro mnie się też bardzo podoba, ale ja się troche boję trójkołowców, bo maja opinie niestabilnych.
Wg analiz, kt. poczytałam, do lasu najlepsze są wózki ciężkie na pompowoanych nieskrętnych kołach. Był u nas w niedzielę kolega mechanik od samochodów (ale taki szef mechaników od koncepcyjnego myślenia u jednego z dealerów samochodów) i naprawdę specjalista od samochodów, kół itd i bynajmniej nie był zachwycony emmaljungą z uwagi na wagę, ale stwierdził, że u nas w lesie to optymalny wybór, bo trójkołowce i skrętne koła na korzeniach się nie sprawdzą. On bardzo zachwalał ten hiszpański jane, bo ponoć świetnie im się sprawdzał. Ale szczerze mówiąc, mój adamex za 300 zł na plastikowych kółkach też wychował dwójkę dzieci, jeździł po lesie i było ok :-) Mnie w moim wózku bardzo brakowało dobrej ammortyzacji i tego, by był miękki. My chyba mamy odbicie w tym kierunku, bo samochód też kupowaliśmy taki, co ma opinię "latającego dywanu".
Powiedziałam mojej Gośce, że może nie polecimy jednak na W.Kanaryjskie, bo to aż 6 h lotu, to mi powiedziała, że naszprycujemy dziecko awiomarinem i prześpi lot...Hmmm.... Troskliwa siostra.
Ja też dziś wizyta, bo przyspieszyłam o tydzień z uwagi na ból pod żebrem. Dorex - trzymam kciuki.