Marcysiowa ja też rozumiem, że ludzie chcą się jakoś obronić, ale jest raczej jakaś granica ... te psy są czyjeś, właściciel powinien ponosić za to odpowiedzialność, ale niestety nasza rzeczywistość jest inna. Ten nasz Reks jest bardzo łagodnym psem, ale skoro ma drogę wolną to sobie idzie, ale to że wróci poraniony, albo w ogóle nie wróci ( za moich czasów już dwa psy zginęły bez śladu) teścia ani babci nie interesuje, owszem zrobią smutną minę, ale posesja nadal niezagrodzona. A moja Alma to potrafi i przodem sobie pójść na spacer - jeden skok i jest na chodniku. Słyszałam że znajomi mojej teściowej na górze płotu drut pod prądem położyli i pies oduczył się skakania, ale taki prąd krzywdy psu nie zrobi. Ja jak idę na spacer i widzę zbliżającego się psa to też jestem przerażona, bo Alma owszem wielka, ale ona sama się boi, nawet jak psy szczekają. Coś strasznego musiało się jej przydażyć kiedyś,że się tak boi. Jest coraz więcej nagłaśnianych spraw za znęcanie się nad zwierzętami, więc może wreszcie nadejdą i w naszym kraju czasy,że ludzie będą bardziej odpowiedzialni.