• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

reklama
Cześć mamuśki :-) wszystkiego najlepszego!!!

dziękuje za ciepłe słowa za Almę - na spacerze jeszcze wolno chodzi, no ale ogon już nie taki podkulony i gębą uśmiechnięta, więc wraca do zdrowia, no i chyba jeszcze bardziej będzie do mnie przywiązana, bo się stale na mnie ogląda albo i nawet otrafiła się zatrzymać i poczekać aż dojdę i ją pogłaszczę. Za dwie godziny będę robić zastrzyki :szok:

Misia współczuje kłopotu z kotem sąsiadów, mi się zdarzyło że mi tu burki przychodziły sikać na moje drzwi to myłam to takim środkiem dezynfekującym, ale na ścianie zostawały ślady, teraz po chyba roku tego nie widać. Kupiłam też spray odstraszający psy i koty, no ale przecież na moje własne zwierzęta też to działa, więc za dużo nie pryskałam. Najlepszą bronią na te "latające psy" była sunia sąsiadów - wszystkie je przepędziła, no ale oni się też wynieśli. No i ja już nie będę mieć tego kłopotu, bo Alma już po zabiegu. Z kolei mój teść z babcią mają psa i kota ( kotka ze schroniska przywiozłam, no i żałuję trochę) mają też duży sad, ale niestety - nieogrodzony. Z przodu owszem, a z tyłu przecież nie widać, a ogrodzenie to dużo pracy i wydatek. Więc zawsze jak jest jakiś pies to ma wolną drogę na włóczęgę. Reks już po raz drugi wrócił z wielką raną - prawie okrągła rana wez skóry, jakby skóra była wyrwana. Za pierwszym razem nie miał kto pojechać z nim do veta, więc leczyliśmy go sami. Teraz znów wrócił z taką raną i teść był u veta i wyobraźcie sobie że ta rana to poparzenie - są ludzie, którzy takie pułapki na zwierzęta mocują. Niestety nie wiem nawet w która stronę on łazi, na pewno daleko bo i Almę prowadzał na wycieczki, gdybym wiedziała kto to zgłosiłabym to na policję.
 
Marcysiowa ja też rozumiem, że ludzie chcą się jakoś obronić, ale jest raczej jakaś granica ... te psy są czyjeś, właściciel powinien ponosić za to odpowiedzialność, ale niestety nasza rzeczywistość jest inna. Ten nasz Reks jest bardzo łagodnym psem, ale skoro ma drogę wolną to sobie idzie, ale to że wróci poraniony, albo w ogóle nie wróci ( za moich czasów już dwa psy zginęły bez śladu) teścia ani babci nie interesuje, owszem zrobią smutną minę, ale posesja nadal niezagrodzona. A moja Alma to potrafi i przodem sobie pójść na spacer - jeden skok i jest na chodniku. Słyszałam że znajomi mojej teściowej na górze płotu drut pod prądem położyli i pies oduczył się skakania, ale taki prąd krzywdy psu nie zrobi. Ja jak idę na spacer i widzę zbliżającego się psa to też jestem przerażona, bo Alma owszem wielka, ale ona sama się boi, nawet jak psy szczekają. Coś strasznego musiało się jej przydażyć kiedyś,że się tak boi. Jest coraz więcej nagłaśnianych spraw za znęcanie się nad zwierzętami, więc może wreszcie nadejdą i w naszym kraju czasy,że ludzie będą bardziej odpowiedzialni.
 
J również zazdroszczę pogody...bo u mnie od rana leje...ale podobno tylko do srody, potem juz ma być słonko:)
A dziewczyny co z opalaniem?? brzuszka nie wolno prawda??:confused:
 
Ikasia opalanie lepiej sobie podarowac. Od slonca moga ci sie plamy na skorze porobic. Tak gdzies wyczytalam przypadkiem. Bo ja ogolnie nigdy sie nie opalam... Bo i po co ;)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry