• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

reklama
Dziewczyny a ja tak z innej beczki.
Czy korzystałyście z gazu przy porodzie sn?
Bo w szpitalu, w którym zamierzałam rodzić wycofali go (niby rakotwórczy dla personelu:confused:) i tylko nospę dają. A dziś się dowiedziałam, że w drugim szpitalu nie ma z tym problemu i się zastanawiam, czy warto zmieniać z jego powodu decyzję:)
Nie miałam żadnego znieczulenia.
 
Całkiem dobrze :) choć ciężko już. Dziś zaczął się 36tydz.,jutro wizyta ostatnia, dostanę skierowanie do szpitala na 37tydz i w 38t1d będą robić cc, taki jest plan i mam nadzieję że nie będzie potrzeby ciąć wcześniej. Nie udzielam się na forum ale staram się być na bieżąco co tam u Was :)
Opowiadaj też jak u Was. Wszystko gotowe? Torba spakowana? Ja tez cc w 38 tc, to wychodzi 27.07 [emoji173][emoji173][emoji173]
A jak waga dzieciaczków??:-)
 
Ostatnia edycja:
Nie, byłam w domu. Na podłodze w salonie zostało pol wiadra mojej krwi. O 19:50 wezwał mąż karetkę a o 21:18 Zosia się urodziła. Za ten czas przeszłam koszmar na IP. Nie rodziłam w szpitalu w którym chciałam tylko najbliższym. Trafiłam na lekarza chama i prostaka. Później doszła do niego lekarka, 180 stopni inna i ona podjęła decyzje o cesarce. Ten lekarz cham cały czas, robiąc mi usg, powtarzał „ ja tu nic nie widzę, nie wiem czy się lozysko odkleja czy nie” a jak mąż się zapytał co z dzieckiem to się na niego spojrzał i odburknął „żyje”. Ja byłam przerażona. Jedyne co mnie pocieszało to to, ze cały czas czułam Zosię.
Masakra. Jak ja zaczęłam krwawić to dosłownie 5 min od tego syn był na świecie. Mnie powiedzieli, że to była walka już o życie. Moje i syna. Po narkozie był problem z wybudzeniem. Miałaś transfuzję krwi? Bo ja tak.
Sala na której leżałam była cała we krwi, jak sobie przypomnę to..... ah szkoda słów. Horror.
 
Masakra. Jak ja zaczęłam krwawić to dosłownie 5 min od tego syn był na świecie. Mnie powiedzieli, że to była walka już o życie. Moje i syna. Po narkozie był problem z wybudzeniem. Miałaś transfuzję krwi? Bo ja tak.
Sala na której leżałam była cała we krwi, jak sobie przypomnę to..... ah szkoda słów. Horror.
Nie no straszne to. Współczuję dziewczyny. Niby to chwilę trwa ale uczucia w tym momencie na pewno nie są do ci zazdroszczenia. Na szczęście wszystko dobrze sie skończyło.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry