• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Ja gdybym miała ciąże bez komplikacji to bym się chyba na to zdecydowała ;)
Hehehe a ja wole w szpitalu, nawet prowadzenie ciąży wybrałam szpital jakoś tak się lepiej czuje. Z drugiej strony i tak wychodzę po 4h do domu - przynajmniej w domu nie ma bałaganu i przychodzę do czystego pachnącego łóżka A sąsiedzi nie patrzą się na mnie jak na wariatkę która się drze 😂😂
 
reklama
Dla mnie porod w domu to szaleństwo. Nikt nie da Ci gwarancji, że wszytsko pójdzie zgodnie z planem, a nie będąc w szpitalu, na pomoc medyka może być za późno.
No ale godzą się kobiety na taka pomoc bo jest bezpłatna - większość ubezpieczalni ja pokrywa. A jeśli położna stwierdzi ze jest problem podczas porodu to wtedy są wskazania medyczne do porodu w szpitalu i jest transport do niego nawet helikopterem. A poród bez wskazan medycznych niestety do tanich nie należy a Holendrzy to dusi centy i jak jest szansa zaoszczędzić to to robią
 
Nieprawda jest że zzo znosi ból w 100%. Przy moich krzyżowych średnio to wyszło i zamiast o 5 rano urodziłam o 11. Do dziś zastanawiam się czy było to dobre dla mojego syna, na koniec miał spadki tętna:( jedyne co dobre to w zasadzie nie czułam bólu w drugiej fazie porodu, no i łyżeczkowanie, szycie też bez bólu.
 
Nieprawda jest że zzo znosi ból w 100%. Przy moich krzyżowych średnio to wyszło i zamiast o 5 rano urodziłam o 11. Do dziś zastanawiam się czy było to dobre dla mojego syna, na koniec miał spadki tętna:( jedyne co dobre to w zasadzie nie czułam bólu w drugiej fazie porodu, no i łyżeczkowanie, szycie też bez bólu.
Ja nie czułam bólu wogole.
I na tym samym znieczuleniu mialam robiona kilka godzin później cc więc nieprawda jest, że nie znosi bólu. Nikt na "żywca" Cie nie operuje.
 
Ostatnia edycja:
No tu stawiają na poród w domu [emoji2368] W szpitalu Jak chcesz rodzic to wiadomo ze bierzesz zzo albo cesarka jeśli jest zagrożenie życia - nie ma na zyczenie
W domu to dla mnie abstrakcja [emoji51] zwłaszcza patrząc na mój pierwszy poród z odklejonym łożyskiem gdzie już liczą się minuty na uratowanie dziecka, a później matki. Szok [emoji33]

@sandra777.12 przegapiłam Twój poród i szczęśliwe rozwiązanie [emoji87] ile już Twoja córeczka ma? Daje spać? [emoji23]
Ja mam tryliard pobudek i ani jednej nocy nie przespanej. Szaleństwo
 
W domu to dla mnie abstrakcja [emoji51] zwłaszcza patrząc na mój pierwszy poród z odklejonym łożyskiem gdzie już liczą się minuty na uratowanie dziecka, a później matki. Szok [emoji33]

@sandra777.12 przegapiłam Twój poród i szczęśliwe rozwiązanie [emoji87] ile już Twoja córeczka ma? Daje spać? [emoji23]
Ja mam tryliard pobudek i ani jednej nocy nie przespanej. Szaleństwo
Jeśli są takie problemy to położna szybko reaguje i jedzie się do szpitala. Nie wiem jak to wyglada w praktyce ale u nich to działa.
 
Jeśli są takie problemy to położna szybko reaguje i jedzie się do szpitala. Nie wiem jak to wyglada w praktyce ale u nich to działa.
Przy odklejeniu łożyska wydaje mi się, że ten helikopter musiałby już być na dachu, żeby zdążyć. Tak jak Vinszka pisze - to są minuty ratujące życie i dziecku i matce.
Rodząc w domu moim zdaniem nie masz szans na przeżycie jeśli coś takiego się dzieje.
 
reklama
A ja się Wan pochwalę ze w tym tygodniu chodzimy chętnie do żłobka. 2 razy maz zaprowadził Hubcia, wczoraj juz o 7.07 stał pod bramka ze idzie do żłobka i poszedł ze mna. Byl buziak, miłego dnia. Powoli zaczyna opowiadać co tam robi, mowi o jednej pani która obojgu nam bardzo przypadła do gustu. Ja za rada kolezanki mowie mu ze czekam caly czas w szatni kiedy od się bawi z dziećmi i faktycznie codziennie po kilka razy o tym mówi. Poki co nie będę go zostawiała do spania bo mi chodzi zeby mial kontakt z dziećmi a na to on nie jest gotowy jeszcze zeby spać i sam mówi że nie chce. Te 4 godziny dziennie wystarcza
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry