lawendowy_sen
Fanka BB :)
TeQila, to jest jeszcze nic, że kładą matkę z dzieckiem na jednej sali z kobietą w ciąży.
Parę ładnych lat temu, moja znajoma urodziła synka i poszliśmy ze znajomymi ją odwiedzić. Na jednej sali leżały 4 kobiety. 3 z nich szczęśliwe, uśmiechnięte, z maleństwami przy piersi. Tylko ta jedna cały czas zalewała się łzami.
Okazało się, że urodziła martwe dziecko. Kobieta była po 40 i to było jej pierwsze, długo wyczekiwane, dziecko.
A oni położyli ją na sali ze szczęśliwymi mamusiami. Jak dla mnie, to był cios poniżej pasa.
Także Gotadora, nie masz aż tak źle
Parę ładnych lat temu, moja znajoma urodziła synka i poszliśmy ze znajomymi ją odwiedzić. Na jednej sali leżały 4 kobiety. 3 z nich szczęśliwe, uśmiechnięte, z maleństwami przy piersi. Tylko ta jedna cały czas zalewała się łzami.
Okazało się, że urodziła martwe dziecko. Kobieta była po 40 i to było jej pierwsze, długo wyczekiwane, dziecko.
A oni położyli ją na sali ze szczęśliwymi mamusiami. Jak dla mnie, to był cios poniżej pasa.
Także Gotadora, nie masz aż tak źle

Ostatnia edycja:
Powiem Wam jak ja rodziłam to sale były podzielone nawet ze względu na poród tzn kobiety po porodzie sn na jednej sali w 4 a po cc na osobnej w 3,dzieci były zabierane jeśli kobieta wyraziła taką potrzebę,a kobiety w ciąży leżały na innym drugim końcu korytarza.


. 4 bodziaki już na koncie.