Murasaki skad Ty masz tyle energii?!!!! Ja nie mam sily na NIC!!!

Wszystko wymaga czasu i wypracowania. Na początku po prostu zmuszałam się do aktywności bo nie miałam też na nic siły. Wszystko mnie przerażało. Teraz nadal sporo rzeczy mnie przeraża, mam lęki ale już nie w takim stopniu, zdarza mi się już racjonalnie myśleć

I zawsze wiem że po kilku dniach załamki i lęków znów będzie dobrze. To mnie trzyma na duchu i pozwala przetrwać

Stosuję też odwracanie uwagi od złych myśli. Jak mnie tylko najdzie to natychmiast czymś się zajmuję lub staram się myśleć o czymś przyjemnym.
Pewnego razu ktoś mi powiedział "TYLKO TY SAMA MOŻESZ SOBIE POMÓC". I wiecie co, taka prawda... wszyscy mogą dawać nam sugestie co robić, wspierać, lekarz może nam dawać leki i pokazywać jak z tego wyjść ale to my musimy chcieć to zastosować w praktyce. Dlatego postanowiłam się wziąć za siebie.
Na początek spisałam w notesie rzeczy które mam robić a których absolutnie unikać, bo mi szkodzą. I codziennie to czytam aby mi się wryło w mózg. Oczywiście popełniam błędy i czasem już nie mam do siebie siły ale przecież po każdym upadku znów możemy powstać
Wszystkim mogę polecić pewne ćwiczenie. To się nazywa dzienniczek wdzięczności. Zakładamy dzienniczek i codziennie wpisujemy 5 rzeczy za które jesteśmy wdzięczni np. piękną pogodę, spotkanie kogoś miłego, przepyszną kawę, czy to że mogliśmy zobaczyć pięknego motyla… cokolwiek I tyle
Z reguły nie dostrzegamy takich drobiazgów. Z ręku na sercu gwarantuje Wam, że po miesiącu zupełnie inaczej spojrzycie na swoje życie.
Bardzo mi pomogło też zrozumienie i akceptacja choroby. Dlatego też zachęcam do posłuchania nagrań Divovic na yutube. Są oni powiązani z forum zaburzeni.pl
Ale przede wszystkim jaką metodę byśmy nie wybrali to wszystko wymaga konsekwencji o oczywiście czasu, musimy od siebie wymagać
Wiem, że jest ciężko kiedy myśli zaleją, człowiek jest ogromnym lęku a jeszcze dochodzą objawy somatyczne ale da się wrócić do równowagi
