ja mam takie wrażenie że nie żyje tylko funkcjonuje, walka ze sobą 24h.. w sumie u mnie jak się dowiedziałam o ciąży był strach i radość, ale nie było tak źle, potem dopiero jak przypomniał mi sie mój najgorszy lęk który jak już myślałam w miarę przepracowałam z moją panią psycholog, wrócił..taka trauma.. zalana potem wstałam rano.. i znowu to samo przechodzę na terapii, ten lęk i ból brzucha jakbym miała grypę żołądkową mnie wykańcza, jeśli chodzi o lęk to chciałam bym wam napisać jaki on jest ale szczerzę się wstydzę.. a co do pozytywnego myślenia, zapomniałam już co to jest, ale dziewczyny muszę to zrobić.. jak sama sobie nie pomogę to nikt tego za mnie nie zrobi