U mnie nerwica dotyczy głównie pracy, zostawiania rzeczy w pracy, kontrolowania dokumentów w pracy, wiec praca to zło największe. Ale niestety zrobilam bład (mimo ze piwinnam ot przewidziec po tylu latach) i w momencie, gdy tylko dowiedzialam sie o ciąży i jeszcze działały w miare mocno leki nie poszlam na L4. Teraz to bardzo trudne - ale bede próbowac, mam nadzieje ze dam rade stąd wyjsc i trafie wreszcie na L4, chociaż na troche, by sie wyciszyc. Ostatnie weekendy nie wyciszaly, odwrotnie to był szał, wiec pierwsze dni na l4 tez nie będą super, ale już zorganizowałam, ze ktos zawsze bedzie przy mnie przez pierwsze dni... moze to mi pomoze jak bede płakać do kogoś, a nie sama w mieszkaniu... trzymajcie za mnie kciuki bym dała rade...