Nie mogę usiedzieć na miejscu, pocenie rąk.Najgorzej w nocy. Próbowałam Bóg mi świadkiem bez leków. ale 2 tydzień nie daje rady. Ginekolog mówi żeby się nie martwić wie o leku
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ja miałam przed ciążą, że pod wpływem impulsu wyskocze przez okno, że oszaleje i zrobie krzywde komuś bliskiemu, ale jak już kiedyś pisałam tu lekarz mi tłumaczył troche troche poczytałam. Organizm nie wie skąd ten lęk, bo nie jest w sytuacji zagrożenia więc w końcu szuka powodu i stąd te natręctwa, ale nie ma takiej opcji, żeby się ziściły.Dziewczyny a jakie mialyscie natretne mysli ktorych najbardziej sie balyscie?
Brałam paxtin chyba ten sam składnik, działa super. A jaką dawkę relanium brałaś? Czytałam, że w ciąży paroksetyna nietJa jestem od poniedziałku w stanie ciągłego napięcia relanium nie działa dostałam rexetin (paroksetyna) Nię umiałam sobie już poradzić. Oby zaczęło szybko działać
Życze Ci tego, z całego serca zresztąmam taką nadzieję, dzięki Ewlinkal@!

A czy miałaś już wcześniej przed ciążą takie problemy na punkcie tego cisnienia krwi? Też mam najgorsze wizje odnośnie np. tego zatrucia1.Dziewczynki mam coś na pokrzepienie odnośnie naszych dzidzi. Wyczytałam w rozprawie doktorskiej ( tak,takie już czytam) że kortyzol, który wydziela matka - bo go wydziela cały czas, (MY pewniej więcej) jest przekształcany w formę nieaktywną w łożysku. Wpuszczany jest do dzidzi w zaawansowanej ciąży, aby dopomóc procesy wykształcania się płuc. Nie wiem co z resztą stresowych hormonów..... Odnośnie lęków to ja natomiast boję się o siebie, nie o dzidzie niestety. Mój lęk nr jeden to ciśnienie i podwyższony puls.Boję, że coś mi w końcu nie wytrzyma i mój organizm będzie mnie miał dość i coś mi się stanie, albo że później dostanę gestozy i/lub krwotoku. Jestem skoncentrowana na sobie ( to obrzydliwe) . Mam poczucie winy i wstydu z tego powodu ale po części wynika to z moich poprzednich doświadczeń. Nie umiem nad tym zapanować. Jakiekolwiek wizyty u lekarza, o szpitalu nie wspominając to dostaję telepawek.Ehhh
2.Leki też boję się zażywać - niestety.Czy któraś z was brała/bierze kwas actylosalicylowy/ heparynę? Co jeśli z rozrzedzoną krwią dostanę ataku paniki? No wiecie skok ciśnienia itd? Dodam, że jeszcze nie biorę nic na lęki,ale mam przygotowaną w pogotowiu hydroxyzine czy jakoś tak, którą dostałam po utracie córeczki.![]()