Witajcie
Jestem nowa na tym forum, ale widzę, że dużo z was ma podobne problemy.
Ja od kilkunastu lat funkcjonuję tylko na lekach. Cierpię na zaburzenia depresyjno-lękowe. U mnie akurat nie ma przyczyny psychologicznej, podobno to zaburzenia w chemii mózgu. Leki, po konsultacji z moim psychiatrą, odstawiłam na 2 miesiące przed zajściem w ciąże. Niestety stopniowo wszystko wracało, najpierw tylko somatyczne objawy: kołatania serca, dodatkowe skurcze, ataki lęku u dentysty. Mimo wszystko było do wytrzymania, zwłaszcza, że lekarz dał mi L4. Jestem w 7 tygodniu ciąży i jest gorzej niż mogłam się spodziewać. Ciążowych atrakcji nie mam żadnych ale depresja zaatakowała ze zdwojoną siłą. Od samego rana nie mam siły na nic, zero energii, cały dzień siedzę w piżamie, każda czynność powoduje że ciężko dyszę, serce się potyka i szybko bije, chce mi sie płakać non stop. Jestem u kresu sił a chciałam dotrzymać do 12 tygodnia bez leków. Nie wiem co robić