Dla mnie kazdy dzien to walka. Budze sie juz cala zlana potem i z kołataniem serca z mysla co dzis mnie czeka. Wszyscy mowia juz nie dlugo , wytrzymasz a ja najchetniej bym gdzieś spiepszyła. Samo badanie ktg jest dla mnie okropne a co dopiero mierzenie cisnienia albo badanie u ginekologa. W dzien wizyty pakuje sie poraz kolejny, wyjmuje, przekladam. Dzis prasowalam ciuchy i mowie mezowi ze pewnie bedziemy musieli kota komus oddac bo maly bedzid mial alergie , a moj mąż machnął ręką i powiedział czego ten nasz dzieciak juz nie miał... dobrze ze chociaz on ma dystans. A jak jest u Was?