reklama

Ciężarówki z nerwicą

reklama
Zamykanie ciężarnej w psychiatryku to strzał w oba kolana. Szpital psychiatryczny to nie jest miejsce przyjazne dla znerwicowanych, a co dopiero znerwicowanych ciężarnych. Wiem co mówię niestety...
No niestety to jest ostateczność. Jesli leki nie pomagają, a nadal ktos chce strzelić sobie w glowe, to lepiej w kolano. W ciazy nie jesteśmy odpowiedzialne tylko za siebie i tez sie troche dziwie kiedy kobiety sa w tak zlym stanie w planowanej ciazy. Kazdy lekarz powinien starania odradzac, jesli stan przed nie jest duuzo lepszy, albo przynajmniej ustabilizowany i gotowy na wytrzymanie bez leków kilka tygodni.
W ciazy rzadko sie polepsza, a zazwyczaj wszystko sie nasila. Trzeba to wytrzymac dla dziecka, ktore chcemy miec. Bo wiekszsc z nas wlasnie tego pragnela zawsze.
 
No niestety to jest ostateczność. Jesli leki nie pomagają, a nadal ktos chce strzelić sobie w glowe, to lepiej w kolano. W ciazy nie jesteśmy odpowiedzialne tylko za siebie i tez sie troche dziwie kiedy kobiety sa w tak zlym stanie w planowanej ciazy. Kazdy lekarz powinien starania odradzac, jesli stan przed nie jest duuzo lepszy, albo przynajmniej ustabilizowany i gotowy na wytrzymanie bez leków kilka tygodni.
W ciazy rzadko sie polepsza, a zazwyczaj wszystko sie nasila. Trzeba to wytrzymac dla dziecka, ktore chcemy miec. Bo wiekszsc z nas wlasnie tego pragnela zawsze.
Trzeba też wziąć pod uwagę to, że nie każda ciąża jest planowana.
 
No niestety to jest ostateczność. Jesli leki nie pomagają, a nadal ktos chce strzelić sobie w glowe, to lepiej w kolano. W ciazy nie jesteśmy odpowiedzialne tylko za siebie i tez sie troche dziwie kiedy kobiety sa w tak zlym stanie w planowanej ciazy. Kazdy lekarz powinien starania odradzac, jesli stan przed nie jest duuzo lepszy, albo przynajmniej ustabilizowany i gotowy na wytrzymanie bez leków kilka tygodni.
W ciazy rzadko sie polepsza, a zazwyczaj wszystko sie nasila. Trzeba to wytrzymac dla dziecka, ktore chcemy miec. Bo wiekszsc z nas wlasnie tego pragnela zawsze.

ja byłam w dobrym stanie i co z tego jak po 7 tygodniach ciąży wróciła koszmarna depresja i było już tylko gorzej. Miałam myśli samobójcze i lekarz nawet nie zająknął o szpitalu. Do dzisiaj się zastanawiam jak ja to wszystko wytrzymałam. I nie wiem. Ale zrobiłam to i dla siebie zawsze będę bohaterką :)
 
ja byłam w dobrym stanie i co z tego jak po 7 tygodniach ciąży wróciła koszmarna depresja i było już tylko gorzej. Miałam myśli samobójcze i lekarz nawet nie zająknął o szpitalu. Do dzisiaj się zastanawiam jak ja to wszystko wytrzymałam. I nie wiem. Ale zrobiłam to i dla siebie zawsze będę bohaterką :)
To znaczy, ze jestes silna. I 7 tygodni to tez dlugo.
 
Niestety, ale lekarze psychiatrzy często popełniają błąd i przy informacji, że kobieta chce zajść w ciążę to od raz informują o konieczności odstawienia leków. Myślę, że moja lekarka dobrze podeszła do tematu, bo kazała odstawić lek jak się dowiem o ciąży, a nie już na etapie starań. Wtedy jest większa szansa, że wytrzymam się przynajmniej ten pierwszy trymestr bez leków.
 
Przede wszystkim warto zdać sobie sprawę, że w pierwszym trymestrze bardzo buzują hormony. W połączeniu z nerwicą powstaje istne combo. Pamiętam jak ja właśnie w 2 mc siedziałam u psychoterapeuty, trzęsłam się i wyłam. Nie rozumiałam co się ze mną dzieje. Szczerze mówiąc w tamtej chwili nienawidziłam swojego stanu, całej ciąży. Wtedy też wytłumaczono mi, że to co czuję jest w pełni normalne (jak na kogoś kto od dawna zmaga się z nerwicą) i zrozumiałe. Szalejące hormony nasilają wszystko. Ja po tygodniu bez leków, zakończonym halucynacjami i myślami samobójczymi wróciłam do wenlafaksyny i to była najlepsza decyzja na świecie. Polecam wizytę u psychiatry i terapię
Kasija w którym tygodniu włączyłas leki?
 
Niestety, ale lekarze psychiatrzy często popełniają błąd i przy informacji, że kobieta chce zajść w ciążę to od raz informują o konieczności odstawienia leków. Myślę, że moja lekarka dobrze podeszła do tematu, bo kazała odstawić lek jak się dowiem o ciąży, a nie już na etapie starań. Wtedy jest większa szansa, że wytrzymam się przynajmniej ten pierwszy trymestr bez leków.
Zgadzam się z tym co napisałaś. U mnie była ta sama sytuacja, brałam elicee i lekarz powiedział ze takie 2 mce przed rozpoczęciem staran powinnam odstawić (bo lekarze twierdzą, ze nie jest powiedziane ile jakieś resztki leku utrzymują się w organizmie, choc tak naprawdę okres półtrwania tego leku jest krótki- najdłużej metabolizuje się fluoksetyna), no wiec tak zrobiłam. Udało się szybko zajsc, niestety 2 tyg po tym jak się dowiedziałam ze jestem w ciąży wszystkie lęki i objawy wróciły. Czułam sie strasznie. Niestety u mnie tamta ciąża zakończyła się poronieniem. Po tamtej sytuacji przeszłam na asentre (która najchetniej przepisują) i nie kazano mi jej odstawiać przed rozpoczęciem starań.
 
reklama
Przede wszystkim warto zdać sobie sprawę, że w pierwszym trymestrze bardzo buzują hormony. W połączeniu z nerwicą powstaje istne combo. Pamiętam jak ja właśnie w 2 mc siedziałam u psychoterapeuty, trzęsłam się i wyłam. Nie rozumiałam co się ze mną dzieje. Szczerze mówiąc w tamtej chwili nienawidziłam swojego stanu, całej ciąży. Wtedy też wytłumaczono mi, że to co czuję jest w pełni normalne (jak na kogoś kto od dawna zmaga się z nerwicą) i zrozumiałe. Szalejące hormony nasilają wszystko. Ja po tygodniu bez leków, zakończonym halucynacjami i myślami samobójczymi wróciłam do wenlafaksyny i to była najlepsza decyzja na świecie. Polecam wizytę u psychiatry i terapię


U mnie było tak samo. Pierwszy trymestr jakaś tragedia. W 16tym zaczęłam zażywać seraloft. Aktualnie.19tc i.czuję się o niebo lepiej, trochę mam.jeszcze problem z wychodzeniem samej z domu, ale zaczęłam terapię i mam wielką.nadzieję, ze po tym porodzie się nie rozsypię
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry