Eh, a ja prawie cały na relanium. Strasznie mnie to męczy, że nie potrafię dać sobie sama z tym rady... Niestety, siedzenie samej, szczególnie w nocy nie pomaga... Boję się, że coś się stanie, że z Małą będzie coś nie tak, wariuję od tych myśli i się nakręcam. Myślę, że gdyby nie to, że ta praca zrobiła spustoszenie w mojej głowie, nie byłoby tak źle. A tak nawet boję się gdziekolwiek wyjść 