martucha, majuś - cześć Wam
Ja też z kawką siedzę. Oliwcia właśnie kończy śniadanko. Z wielkim bólem, ale mamusia jej tłumaczy, że jak jeść nie będzie to nie wystarczy jej sił na rozpakowanie prezentów.
Wczoraj młoda przez cały dzień wyprowadzała mnie z równowagi. Skończyło się tak (po kilku godzinach), że zamknęłam ją w pokoju bo bym chyba......
W końcu usiadłam u siebie na łóżku i się poryczałam. Ta chyba zobaczyła, że przesadziła i nagle zapałała do mnie straszną miłością, bardzo kochała mamusię i bardzo mnie tuliła - to potwór jeden.