reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

reklama
dziewczyny ja po ostatnich przejściach z lekarzami to powiem, że system jest jaki jest, ale byłam miło zaskoczona co do traktowania pacjentów. Wszędzie miło, lekarze chętni do pomocy i naprawdę nie olewali mojego problemu. Po ciąży, kiedy chodzilam do jednego z lepszych lekarzy, który okazał sie takim chamem, że po jednym usg wyszłam z gabinetu z płaczem i zdecydowałam się na prywatną klinikę, miałam bardzo kiepskie zdanie o służbie zdrowia na nfz. Tam zawsze było fajnie i miło, dobry sprzęt, ale kasy zostawiałam też mnóstwo. Jak to się mówi coś za coś. Teraz (może dlatego, że miałam do czynienia z samymi młodymi lekarzami, którzy prawdopodobnie nie są jeszcze zepsuci przez ten system, w którym funkcjonuje służba zdrowia) jestem mega zadowolona. Ale obawiam się, że to jest pojedynczy incydent... Jednak z opowieści koleżanek, które mieszkają w innych krajach, wiem, że nie powinniśmy zbytnio narzekać, bo gdzieniegdzie, żeby dostać się do zwykłego pediatry, to trzeba na uszach stanąć (bo to np. pielęgniarka decyduje czy dziecko potrzebuje tej wizyty czy nie). Jednak w sytuacjach kiedy musimy czekać w tych kolejkach, nierzadko rok czasu:szok: to naprawdę można zwątpić we wszystko... I dobrze powiedziane: trzeba miec zdrowie, żeby chorować!


jaimis może rzeczywiście proszek, bo teraz sobie przypomniałam, że u mojej mamy piorę innym niż u siebie
 
jaimis dentystka nas wyslala sprawdzic, wiec poszlysmy. czasem lepiej isc juz z malym dzieckiem. np teraz kontrole mamy za 3 miesiace, bo idziemy na ta wizyte z funduszu.


MARTTTIKA JA TEZ UWAZAM ZE TERAZ MLODIZ LEKARZE SA JESZCZE OK... a ci inni to tragedia.
najwiecej zamieszania bylo na poczatku roku, jak moja mama byla po szpitalu to sie musialam nabiegac zeby jakas refundacja byla bo tak bysmy kosmiczne kwotyw w aptece zosatwaily
 
sliwka a tatus widuje sie z malym??

tata Maćka przyjeżdża raz w miesiącu i zabiera go do swoich rodziców na parę dni. mały bardzo się cieszy na te wizyty, ale potem zaraz chce wracać, bo tęskni. nic dziwnego, to jest jednak trochę za rzadko, żeby mógł się do przebywania z tatą tak zupełnie przyzwyczaić. chciałabym, żeby ex częściej widywał się z małym, bo jak sam twierdzi bardzo mu zależy na dobrym kontakcie z synem i z tego co widzę nawet się stara i faktycznie się lubią, ale na razie pracuje za granicą, więc nie ma mowy o częstszych wizytach. trochę trudna sytuacja, bo widzę, że Maciek jest taki rozdarty w tej relacji, jest coraz większy i chyba coraz mniej z tego rozumie. efekt jest taki, że młody od ojca wraca totalnie rozwydrzony (podobno wina drugiej babci) i przez kolejny tydzień jest nie do zniesienia.

śliwka_węgierka ja też zwracam uwagę na różnice językowe i szkoda że to ginie, pracowałam koło świecia tam jest region zwany kociewo i wszyscy "onują" na wszystko odpowiadają i wtrącają nooo i kaszubi też pracowali Ci to mieli śmieszne słówka i wszyscy "tabaczyli". To jakie jest twoje ulubione miasto????

jaimis ja też lubię poznawać nowe słówka, ostatnio np "pokal" prosto z Piły, oznacza kufel/szklankę. no i jako, że jestem, z południa mam słabość do gwar góralskich, mogę ich słuchać bez końca. tam jest też sporo zapożyczeń z węgierskiego. a już najbardziej interesuje mnie etymologia, niesamowite jak niektóre słowa zmieniały znaczenie i w ogóle skąd i od czego pochodzą. na co dzień się nad tym nie zastanawiamy, a to jest w sumie bardzo ciekawe :tak:.
a moje ulubione miasto niestety nie polskie. kocham Florencję, jak dotąd najpiękniejsze, najbardziej urokliwe i przytulne miasto w jakim byłam :tak:. galerie sztuki, widoki, zabytki, mały ruch uliczny i ta atmosfera, aż się nie chciało wyjeżdżać! gdyby któraś z Was wybierała się do Włoch na wakacje to zdecydowanie polecam!

odnośnie młodych lekarzy to podpisuję się pod tym co pisałyście - sama mam młodą lekarkę i nie zamieniłabym. i prawda, że za prywatnego specjalistę trzeba zapłacić sporo, ale opieka bez porównania, u nas tak było z laryngologiem. a lekarka z instytutu pediatrii wcale się nie starała, zamiast próbować leki to od razu na zabieg, a mały miał 2,5 roku!
 
Ostatnia edycja:
DZIEN DOBRY
sliwka to dobrze ze maly ma kontakt z ojcem, moze z czzasem jak tata bedzie juz w pl bedzie tych spotkan wiecej.

co do prywatnych lekarzy to ja mam miesznane odczucia, np laryngolog u nas wygral na nfz, prywatni odpadli w przedbiegach.
chodzimy na nfz, nie mamy problemuz czekaniem na wizyte, do tego za akzdym razem mamy badanie sluchu, czego w innych przychodniach i na nfz i prywatnych nie moglam sie doprosic.

za to pani ortodonta to dobrze zainwestowane pieniazki, przynajmneij jestem spokojna a wiem ze i pomoc byla fachowa
 
wszytkiego naj naj naj z okazji dnia kobitek :-)

sliwka_wegierka dajesz ojcu małego na kilka dni?

a służba zdrowia jak się trafi ale czasami są ok lekarze, ja chodzę do pani doktor z małym która nie jest specjalnie miła ale według mnie dobrym jest specjalistą mały już miał iść do szpitala jak miał 5 miesięcy a wyratowała go i przychodnia do której należę jak dla mnie ok bo do 18 to czasami do lekarza po pracy mogę iść, a oby nigdy nie trzeba było korzystać ze specjalistów :-)
 
Wszystkim kobietkom (tym mniejszym i tym większym) z okazji naszego święta chciałabym życzyc wszystkiego NAJ NAJ!! :-):-)

Sliwka a od początku tatus tak sie interesował dzieckiem? Bo u mnie to wygląda tak, że jak Filipek miał dwa miesiące to wziął nogi za pas i uciekł, bo go wszystko przerosło. Cały czas twierdzi, że go kocha, ale tak naprawdę to nie rwie się zbytnio do spotkań z małym (nie widział go już chyba trzy tygodnie i narazie się nie wybiera:dry:). Mi się wydaje, że miłość to jednak na czymś innym polega... Ostatnio oświadczył, że chce go zabrać do siebie, ale nie mam zamiaru mu go dawać. Po pierwsze mały cały czas jest jeszcze na cycy, po drugie on nigdy mu nawet pieluszki nie zmienił, po trzecie jak ostatnio go wziął na ręce to mały płakał :-( Podejrzewam, że finał tej historii mógłby być taki, że to babcia by się nim zajmowała nie on ...
 
martttika a babcia widuje wnuczka? odwiedza was? ja to mogę tylko teoretyzować bo ojciec małego zwinął się jak mały miał 4 miesiące przez 7 przyjeżdzał co jakiś czas a potem wogóle stwierdził że chce się wycofać z naszego życia - oczywiście dla naszego dobra :-D:-D:-D:-D:-D:-D - ale jak by chciał widywać małego nie miałabym nic przeciwko, ale oddałabym go na noc czy na weekend dopiero jak by był w wieku szkolnym tak z 16 lat :-D to żart ale małego bym nie dała na noc do ojca. No ale jeśli mimo rozstania rodziców ojciec jest zaagażowany w życie dziecka to pewnie inaczej wygląda, myślałam że u nas mimo rozstania będzie interesował się dzieckiem no ale jak nie chce nic\ na siłę, nawet ostatnio jakąś kasę przysłał czym mnie meeega zdziwił:szok:
 
jaimis babcia to wogole dziwny przypadek. jak dowiedzieli się, że jestem w ciąży to K. zbesztali z błotem, że tylko błędy w życiu popełnia - tak bardzo mnie lubili :-) Nie raz nawet usłyszałam, że jej dom to nie hotel (będąc w ciąży na dodatek), żebym tylko jak najmniej czasu u nich spędzała. Nie dzwoni, tym bardziej nie przyjeżdża. Z dziadkiem przez całe swoje życie zamieniłam tylko kilka słów, tak mnie nie cierpiał, że momentami to się go bałam :baffled: Brzmi smiesznie, ale tak było. Dopiero jak Filip się urodził to zrobił się dla mnie miły, ale to wszystko
 
reklama
ollka myślę, że to właśnie jest tak, że po prostu zależy na jakiego lekarza się trafi. nam akurat lepiej wypadł laryngolog prywatny, lekarze też są bardzo różni. na nfz chodziliśmy do okulisty, bo kanaliki trzeba było przetykać, jak młody miał 1,5 roku, więc trochę to było kłopotliwe, ale pozytywnie wspominam opiekę okulistyczną na nfz.

jaimis gdzieś rok temu zdecydowałam się dać mu go pierwszy raz na dwa dni. wcześnie spędzał z tatą dzień od rana do wieczora, ale nigdy noc. z tym że to było całkowicie dobrowolne, upewniłam się czy Maciek na pewno chce pojechać i było bardzo ok. na następne wizyty już się bardzo cieszył. teraz ex zabiera go zwykle raz w miesiącu na 3-4 dni.

martttika rozstaliśmy się, kiedy Maciek miał miesiąc, oczywiście typowo - nie wiem czy chcę, chyba mnie to przerasta itp. przy czym to ja podjęłam ostateczną decyzję o rozstaniu, którą on przywitał entuzjastycznie. po tym zniknął na 7 miesięcy, nie odzywał się w ogóle. kiedy w końcu się odezwał zachowywał się jakby doznał olśnienia, nie wiem, nagle wszystko mu się pozmieniało, chciał do nas wrócić. nie ufałam mu, ale z czasem nauczyliśmy się dogadywać w kwestiach dotyczących Maćka. teraz wiem, że Maciek jest pod dobrą opieką, wraca zadowolony, a ex stara się być tym ojcem dla niego. przynajmniej na tyle na ile może aktualnie, ale za rok ma już być na stałe w pl, więc zobaczymy, czy nie wystraszy się codzienności, bo zająć się dzieckiem przez 3 dni to nie jest taki wielki wyczyn, w sumie nie da się nawet odczuć tej odpowiedzialności i trudu wychowania. no ale tak jak mówiłam, mam się z nim widzieć i pogadać o jego planach, mam nadzieję, że mnie niczym nie zaskoczy.

ej dziewczynyyyy, to jest niebywałe! wyleczyłam się wreszcie z zapalenia gardła to dla odmiany wczoraj obudziłam się ze spuchniętą połową twarzy - ósemka mi się odezwała i nie mogę jeść ani w ogóle prawie ruszać szczęką :dry:. co za koszmar.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry