reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

reklama
martttika u nas fakt chrzestny zniknal razem z ojcem, ale przy chrzcinach oliwi bylo troche inaczej bo my bylismy razem.
poza tym w styczniu tego roku chrzestny malej zmarl, wiec nie ma juz nawet opcji poznac go...

bylysmy na lodach i dlugim spacerze z psem, teraz mloda je.


korzystaj i odpocywaj jak siostra dziecie na spacer bierze, eh fakt to zawsze mega ulga...
 
Ha a zaoszczędniłam akurat na solarium :-D:-D:-D a byłam i aż promieniuje :-D Wrzuce w niedziele kilka fotek z chrzcin :tak: lece jeszcze sałatke zrobić i w kimonko bo bierze mnie okropnie :-(
 
Wiecie co, a u mnie ślicznie, chociaż ja też coraz gorzej się czuję...
W ogóle to jestem od wczoraj tak wkurzona, że szkoda gadać :-( A wszystko przez te chrzciny i przeprowadzkę do rodziców. Ja tyle lat mieszkałam bez nich, ze czasami czuje się tu jak ubezwłasnowolniona... Strasznie narzucają mi swoje zdanie i oczywiście wiedzą lepiej co mam robić, bo przecież ja całe życie popełniam błędy:wściekła/y: Wczoraj pokłóciłyśmy sie z mamą o głupie ubranko do chrztu, bo ona koniecznie chce je kupić, a ja w końcu musiałam ustąpić, bo niezła awantura się szykowała :-( No z jednej strony ktoś by pomyślał, że spoko, bo chce pomóc, ale z drugiej sposób w jaki to robi to tak jakbym ja nie miała nic do powiedzenia. Jestem wdzięczna za pomoc i chyba muszę zacisnąć zęby i jakoś przetrwać ten czas mieszkania z nimi, bo sama rzeczywiście sobie nie poradzę :-(
Ufff musiałam się wygadać......
 
martttika niestety takie sytuacje sie zdazaja jaksie mieszka z rodzicami... ja do dzis sie kloce na pozadku dziennym z mama... praktycznie czasem o byle co...
nie raz musze jej dobitnie przypomniec ze ona juz swoje dzieic wychowala...a wnukow sie nie wychowuje i sie w to nie wtraca.
dobrze ze teraz czesc czasu nie mam jej w pl, bo za dlugo pod jednym dachem nie mozmey byc
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry