wczoraj w wyrku pytam sie tego palanta,czy chce mi cos powiedziec, a on odrazu zaczal, ze przeciez ja cie nie zdradzam, jakbym cie nie kochał to nie byłybyście tutaj i takie tam różne,skonczylo się na tym że on spał na podłodze a ja w wyrku sama i później z Zosia jak sie przebudziła do picia, wczoraj by mi to wszystko przez usta nie przeszło, dzisiaj, jak miał przerwe to się przyczłapał do mieszkania i pyta co robie na obiad, powiedziałam,że ma mu paulinka zrobic, miałam takiego gula w gardle,ze szok prawie nie mogłam się wypowiedzieć, ale wszystko mu wygarnęłam, ulżyło mi strasznie, potem jak poszedl to troszkę sobie popłakałam, a jak się tłumaczył!!!!!!!!!!!!! stwierdził,że to MOJA WINA, bo go denerwowałam i musiał się komuś wyżalić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
rozumiecie to?
ja niewiem kto tu jest głupi, powiedziałam,że jak nie ma się komu wyżalić to ma iść do psychologa i on napewno go zrozumie i wysłucha.
zjadłam kromkę chleba, bo nic nie mogę przełknąc,i wiem że to obrzydliwe,ale się pożygalam. cały czas myśle o tym że się bzykali, chociaż tego niewiem na 100procent,ale co by robił u niej przez te weekendy? napewno razem spali i nie odmawiali wtedy różańca...
to mnie boli
chciałabym stąd uciec ale nawet nie mam jak, tyle bagaży i Zosia jeszcze. może jakoś wytrzymam ten miesiąc, chociaż już mam go dość po 15minutach ogladania.
jak się odważe to napisze do mamy.
Zosia sobie smacznie śpi, a ja załamana i wku#wiona siedze przed tym laptopem i myślę sama nie wiem o czym
wiem że to śmieszne, ale powiedziałam mu że jego matka bedzie wszystko wiedziec,zeby nie bylo ze to przeze mnie, bo on pojedzie do nich i nagada ze natalia to jest taka siaka i sraka, on pomimo ze jest 10 lat starszy ode mnie jest nieodpowiedzialnym i głupim człowiekiem.

myślałam ze bedziemy taka fajną rodzinką..
a tu suprise!!!
nati zostaje sama z Zosiulkiem na pokładzie.