reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

reklama
hehe to ja tez sobie ustalę jakiś dzień:sorry2:
teraz mamy ciche godziny, wiec tez mam czas na bb;-)
nikt nie mówił, że będzie idealnie;-);-);-):sorry2:


dawno Cię nie było J@god@:-)

witaj prowadząca kronikę... to takie odpowiedzialne zadanie:-)

ja prowadziłam kronikę gdy byłam chyba w pierwszej klasie liceum, nawet mi to wychodziło, ale potem to umarło, oby u Ciebie przeżyło dłużej jak u mnie :-p
 
Pierwszy dzień był straszny - zaprowadziłam go a ten zaczął spazmować i pani go płączącego do sali wzięła.
Ale jak go odbierałam za 2 godzinki to już było ok.
M. zmienił godziny pracy i on go od wtorku zaprowadza i dziecię nie płacze.
We wtorek urządził płacz, bo nie chciał z domu wyjść gdzie ja byłam, ale w przedszkolu nie płakał - więc problem w rozstaniu ze mną a nie w przedszkolu.
W środę i czwartek wychodziłam rano przed chłopakami i było zero płaczu.
W przedszkolu nie płacze.
Zastanawiam się czy jutro z m. nie zaprowadzić, docelowo ja muszę zaprowadzać, bo nie dam rady pracować do godziny 15, m. łatwiej tak ustawić pracę.
Trochę mi szkoda, bo grupa pracuje od 8 do 16, i potem dzieci idą do 5 latków :sorry2:. Trochę średnio mi się to podoba.
 
nie spodziewam sie uslyszec gotowych rozwiazan. bo wiem, ze takie po prostu nie istnieja... ze wszystko trzeba zaleczyc sensownym dzialaniem i po prostu uplywem czasu...
i nie chce oprzec swojego zycia na nadziei o ojcu dla Filipa (ani tym "prawdziwym" co go powolal do zycia ani na tym, co stalby sie dla Niego ojcem).
wiem, ze musze moj maly swiat poskladac sama, dla mojego Synka i dla siebie. ze tylko wtedy kiedy ja bede silna to bedzie mialo sens myslenie jeszcze o kims trzecim.
wiem. ale...
czasem po prostu tak bardzo sie boje tego w jakim stanie dotrwam do narodzin Synka... trudno mi przebrnac przez kolejny dzien. jeszcze 10tyg... boje sie, ze to co, jak, czuje sie teraz przerodzi sie w depresje poporodowa, a wtedy...
wiem, byc moze przesadzam, wyolbrzymiam, panikuje, uzalam sie... - tylko trudno byc silnym i racjonalnym z pokiereszowanym sercem, glowa napchana strachem, hormonami ciazowymi (ktore nawet szczesliwa w zwiazku kobiete potrafia doprowadzic do lez) i swiadomoscia odpowiedzialnosci za najwazniejsza istote w zyciu...
 
Tafojka nie ma idealnych ludzi to i związków też nie :-p:sorry2:.

No ja nie wiem, czy całe przedszkole będę musiała prowadzić :confused:.

Nigdy tego nie robiłam to trochę mam cykora ale mam też ochotę spróbować :sorry2:.
 
witam sie wieczorkiem:-p
no faktycznie agutke cos wciągło,a moze to ktoś???:rofl2::laugh2:;-)

justyna czy twoje dzieci za wczesnie nie chodza spać??? moje tez spi... kupilam jej dzisiaj pizamke, tak słodko w niej wyglada ze ryczec mi sie chce ze szczescia:rofl2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry