reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

witam
od jakiegos czasu podgladam forum i mysle jak tu wejsc w temat. nie mam jeszcze nic do powiedzenia o przewijaniu, karmieniu i spacerkach. ale w moim rozumieniu jestem juz matka. samotna... za jakies 10tyg urodze Synka. byl planowany, wyczekiwany, wystarany... tylko, ze teraz czekam na Niego sama...
najgorsze sa wieczory i noce. nie moge sobie poradzic z wlasnymi myslami...
potrzebuje moc czasem z kims pogadac... z kims kto czul, czyje podobnie. staram sie nie zwariowac i nie poddac czarnym myslom, ale...
jestem sama od jakis 3 m-cy, zorganizowalam sobie samotne zycie. ale mysli nie da sie juz tak latwo ulozyc... odliczam dni na ulamki sekund... :(
 
reklama
Krropelka witaj:)
tak, poczatki sa trudne nawet bardzo.
ja nie wiem jak to jestw ciazy bo my niby bylismy razem... a w sumie to raczej bytm to nazwalal obok siebie.
a powiem ci ze jak dzidzius sie urodzi wszystko bedzie inne, niebedzie czasu an myslenie o facecie...
 
Dobry wieczór miłe panie :-)

dziś nie posiedzę długo :-)

Kolacja gotowa - muszę tylko odgrzać. Czekam na P. Umrę z głodu jak się zaraz nie zjawi albo zjem sama.
Upiekłam skrzydełka a gdy zrobiły się już takie delikatne, że aż się rozpływają w ustach przełożyłam je do sosu "karmelowego", do tego będzie ryż, nie wiem tylko czy na chińsko czy zwyczajnie odsmażony :-)

już jest

papapa
 
przyznam, ze dla mnie ten sam poczatek byl latwiejszy nic to co jest teraz. wtedy nagle musialam sama wszystko zorganizowac. zabezpieczenie finansowe, powrot do mojego mieszkania, maly remont. mimo bolu, lez mialam zajeta glowe tym, co konieczne, niezbedne. mieszkam w szwecji, moja rodzina zostala w polsce. nie bylo mi latwo zorganizowac sobie samotne zycie, bo musialam to robic w obcym kraju i obcym jezyku (a dlugi czas wzbranialam sie przed zalatwianiem tu samej czegokolwiek wychodzac z zalozenia, ze sie nie dogadam). bylo trudno, ale radzilam sobie z tym nadpodziw dobrze. to dawalo mi sile, wiare w lepsze jutro. ale kiedy zalawtilam juz wszystko, co musialam. skonczylam jedna szkole, zlozylam papiery do drugiej, przerwe wypelnilam praktykami jezykowymi. mam polanowany czas az do porodu, zabezpieczone finanse. zrobilam juz niemal wszytskie zakupy dla Synka (Filipka). nawet zaczelam normalnie jesc i nie mam juz zadnych problemow z ciaza (a bylo rozmaicie) to nagle... ulecialo ze mnie powietrze...
nie ma juz nic to zrobienia... paranoja... ale to wlasnie teraz potrafie przeryczec cale dnie i nawet ulica, szkola nie hamuje lez w oczach...
a facet? ja go juz nawet nie chce... wiem, ze juz bym nie potrafila... nie umiala... ze...
ale... swiadomosc, ze on tez nie chce... ze wyczekiwany przez niego Synek rosnie teraz bez jego opieki, troski... to nie pozwala mi przestac myslec...
 
hej

ja miałam dziś spotkanie rodziców w nowym przedszkolu

teraz jestem pełna emocji
mało się nie uduszę z nadmiaru wrażeń

zgłosiłam się do prowadzenia kroniki a teraz mam stracha :sorry2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry