Mama_ka, właśnie, przecież Ty z Warszawy. Gdzie rodziłaś? U mnie plusem był sam poród i to, że byłam sama w pokoju.
Happy, super, że się w końcu udało, aby już do końca wszystko było dobrze. Trzymam kciuki!
Co do starań, to u nas z Adaśkiem w pierwszym cyklu, a teraz w drugim. W sumie po porodzie miałam tylko dwa okresy i okropnie nieregularne te cykle, więc ciężko było coś określić.
U nas nie myli, albo nic o tym nie wiem. Zaraz po porodzie mi go dali na 2 godziny, skóra do skóry. Potem zawieźli mnie na salę i przywieźli Adaśka. W sumie to byłam już tak zmęczona, tak w innym świecie, że pamiętam to wszystko jak przez mgłę.
Mnie mdli i mdli i mdli. Całą dobę. Już nie mam siły. Adaś ma infekcje krtani i noce też średnie.
U mnie nie ma jeszcze żadnego brzuszka, chyba za wcześnie.