reklama

Czerwcowe Mamy 2019

reklama
Tak was czytam i gdybam. W pierwszej ciąży mimo ze dziewczynka jadłam na potęgę szarlotkę śledzie i domowa pizze. Teraz totalnie nie mam apetytu ale obiecałam młodej ze zrobimy szarlotkę wiec jest misja na popołudnie. Mdlosci o dziwo mam codziennie ok 15 i tak do wieczora ale gdybym nie musiała to bym w ogóle nie jadła. Duuuzo pije ale jedzenie jest passe
 
Tak was czytam i gdybam. W pierwszej ciąży mimo ze dziewczynka jadłam na potęgę szarlotkę śledzie i domowa pizze. Teraz totalnie nie mam apetytu ale obiecałam młodej ze zrobimy szarlotkę wiec jest misja na popołudnie. Mdlosci o dziwo mam codziennie ok 15 i tak do wieczora ale gdybym nie musiała to bym w ogóle nie jadła. Duuuzo pije ale jedzenie jest passe
Ja tylko raz w życiu doświadczyłam braku apetytu po pierwszym porodzie ;p Ale fakt, że sam poród byl dla mnie naprawdę okropnym przeżyciem, po urodzeniu młodego strasznie mocno krwawilam, do tego stopnia, że byłam na tyle słaba, że nie dałam rady iść sama do toalety i mdlałam.. Każda moją próba podniesienia się z łóżka kończyła się zalaniem prześcieradła krwią mimo wielkiego wkładu poporodowego :o Trochę się cykam następnego porodu jak sobie przypomne, hehe
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry