W ogrodzie bylam, rok temuJa też tam dzisiaj byłam!I w ogrodzie światła
![]()
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
W ogrodzie bylam, rok temuJa też tam dzisiaj byłam!I w ogrodzie światła
![]()
No u mnie tez się zaczęło ze laze co chwila sikać Ale tylko w domu bo poza nim nie pójdę nigdzie.... Wcześniej moglam caly dzien nie sikać xdA ja byłam na zakupach w Kauflandzie i bez wc się między czasie nie obyło.. wy też tak macie? Sikam co chwilę, staram się też dużo pić no ale..
Dałam radę, mdłości i ból głowy ale bez wymiotów!Trzymaj się !!! Na pewno lada dzień się poprawi![]()
![]()
ja miałam czasami takie akcje (na szczęście w tej ciąży trochę rzadziej). Musiałam zjeść coś mega kalorycznego (np. banana) i kilka minut odczekać.Boże, co za akcja dzisiajWstałam w dobrym humorze, bo się dobrze czułam i się zaczęłam kręcić po kuchni. Mąż pojechał do pracy, a mnie nawet naszło, żeby chleb upiec
Więc tak sobie coś tam robiłam i nagle czuję, jak mi słabo (a chwilę wcześniej wypiłam kawę - pierwszy raz w tej ciąży od kilku tygodni). Położyłam się, mierzę ciśnienie - niby niskie, ale jeszcze w normie, chyba 105/75. Zmierzyłam też cukier i był 82, ale czułam, jak mnie trzęsie, więc zjadłam kostkę gorzkiej czekolady i normalnie łyżeczkę cukru. Za 5 minut mierzę ciśnienie i już 95/65. Dzwonię do gina, a on że mam sobie kawę wypić i zjeść coś słodkiego, a jakby się utrzymywało to jechać do rodzinnego na ekg. Wstałam, żeby zrobić kawę, ale czuję, że jest tylko gorzej, więc pilny telefon do męża, niech przyjeżdża. Mierzę znowu ciśnienie (niecałe 5 minut od poprzedniego), a tam 80/51
Więc prosto kierunek do przychodni, jeszcze w aucie zmierzyłam cukier i był 74. Tam już górne ciśnienie się normowało, ale to drugie ciągle niskie. Cukier 85. Zrobili EKG, przyjęła mnie lekarka i mówi, że wszystko ok, tylko mam poczekać tutaj godzinę i znowu mi zrobią EKG. Teraz już się lepiej czuję, ale co się strachu najadłam... Mam nadzieję, że z dzidziulem wszystko dobrze. Całe szczęście, że we wtorek prenatalne, bo tak to już bym pewnie jechała na IP, a wolę się tam teraz nie pchać.
No najgorsza właśnie jest ta nieprzewidywalność. Ja miałam kontakt z osobami chorymi trzy razy, w tym dwa razy już blisko: najpierw się widziałam z bliska osoba na cały weekend, po dwóch godzinach od odjazdu zaczęła mieć objawy- ani ja ani mąż nie zalapalismy. Przeciwciała żadne. Za drugim razem- dwa biurka obok mnie chore- ja nic, a robiłam wtedy test bo przeziebienie mnie brało.Dzień dobry dziewczyny [emoji8]
2 dni mnie tutaj nie było, ale zdążyłam już Was nadrobić [emoji16]
W piątek pojechałam oddać krew na pappe. Zeszło mnie calutki dzień, bo od razu pozalatwialam inne sprawy jak miałam urlop i wróciłam padnięta że nie miałam nawet siły wejść na tableta[emoji30]. Jak czytam o Waszych prenatalnych to zastanawiam się czemu niektóre miejsca stosują taką praktykę, że robią najpierw USG a potem są wyniki z pappy. Wiadomo, jest małe prawdopodobieństwo że wyjdzie coś nie tak jak USG będzie ok, ale jednak kobieta siedzi i się stresuje w obawie przed wynikiem. Ja jak się umawiałam na prenatalne to dzwoniłam w 3 miejsca, w których usłyszałam że mam oddać najpierw krew na pappe kilka dni (max tydzień) przed USG żeby na USG był już pełny obraz.
Co do szczepień - ja jestem zaszczepiona dwoma dawkami i dziękuję Bogu że zdążyłam to zrobić. Nie jest jakąś zagorzałą miłośniczką szczepień, bo też nie chciałam się szczepić, żeby to nie wpłynęło na moją płodność (bardzo dlugo staraliśmy się o tą ciążę), a tutaj w lipcu przyjęłam druga dawkę, a we wrześniu dostałam ostatni okres. Sama 2 razy przechorowalam covida, na szczęście bardzo łagodnie (miałam tylko katar) ale w moim otoczeniu zmarło kilka osób i mnóstwo przechodziło covida bardzo ciężko łącznie z pobytem w szpitalu. Myślę że skutki ciężkiego przebiegu covida mają zdecydowanie gorsze skutki niż szczepionka. Oczywiście nie ma na to reguł - można nie złapać (byłam chora 2 razy, mój mąż jest nieszczepiony i nie był chory ani razu), można przejść łagodnie jak ja, można przejść ciężko i nic się nie stanie (mam bliską koleżankę która zachorowała w 1 trymestrze i bardzo ciężko przechodziła: kaszel, gorączka po 40 stopni i wszystkie inne smaczki, a dziecko jest okazem zdrowia), ale można też zachorowac i przejść ciężko, łącznie z pobytem w szpitalu. Nie wiem jak jest teraz ale wiem że kiedyś były w szpitalach takie akcje że jak jest się zaszczepionym to przyjmują cię z marszu do szpitala (mój kolega właśnie z tego względu się zaszczepił). Nie wiem czy to działa teraz i nie wiem czy przyjmują ciężarne mimo wszystko. Tak czy inaczej - ja osobiście czuję ogromny spokój że jestem zaszczepiona, chociaż zachorowania boję się nadal w ciąży.
A co do samego zachorowania - w czwartek pisała do nas do pracy koleżanka która wraca do pracy po nowym roku z macierzyńskiego. Dziecko nie chodzi do żłobka, mąż pracuje zdalnie, nie spotykają się z nikim bo jest teraz fala i się boją i ona RAZ wyszła do Biedronki na zakupy. Oczywiście nie ma 100% pewności że tam się zaraziła ale nie ma innych podejrzeń. Mówi że boli ją każdy centymetr ciała i po przechorowaniu pierwsze co zrobi to pójdzie się zaszczepić. Zresztą to nie pierwszy przypadek który słyszalam że ktoś się izoluje na maksa a mimo wszystko gdzieś łapie. Ja po przypadku swoim i swojego otoczenia wiem, że nie da się zrobić nic żeby się przed tym uchronić, bo idac nawet do lekarza na wizytę albo do labo na pobranie krwi można to złapać.
A odnośnie eksperymentu.... Weźmy pod uwagę że mamy czasy jakie mamy, technika poszła bardzo do przodu i wytworzenie szczepionki nie trwa teraz 25 lat jak kiedyś. To że trwają badania i cały czas zmieniają się wytyczne to oczywiste. Korona to świeża sprawa i wszyscy cały czas się jej uczymy (zobaczcie jak na początku wszyscy siedzieli na tyłkach w domach i nie wyciągali nosów z domów, a teraz starają się żyć normalnie). Myślę że dopiero za 5 lat będziemy wiedzieć już większość rzeczy na temat tego wirusa.
Btw. Wyszedł kilometrowy post, ale absolutnie on nie miał namawiać do szczepień [emoji85]
Dużo, dużo zdrowia! Przeszłam to gowno dwa razy. Dużo pij, odpoczywajCześć dziewczyny. Wyszedł mi pozytywny test na covid... Od kilku dni czuję się fatalnie, nigdy nie byłam tak słaba, obolała i bezsilna. Nawet nie jestem w stanie wam opisać tego uczucia, jest okropne. Od wczoraj płaczę, bo czuję takie wyrzuty sumienia i tylko modlę się żeby wszystko było dobrze z moim maleństwem. Straciłam smak i węch, na szczęście nie gorączkuję i mam dobrą opiekę, za co jestem bardzo wdzięcznamam najlepszego narzeczonego, jakiego można sobie wymarzyć.
W piątek miałam iść na szczepienie, nie zdążyłam i bardzo żałuję, że nie ogarnęłam tego wcześniej![]()