Właśnie apropos wizyt i serduszka. Tak jak wcześniej myślałam o tym pobraniu nifty w domu to w sumie dobrze, że to tego nie doszło, bo jak poszłam pobrać normalnie do ginekologa to zanim mi pobrała krew to powiedziała, że przyłoży głowicę i się upewni, że serduszko bije skoro mam wydać tyle kasy na badanie (mimo, że miałam wizytę w poniedziałek a to był czwartek). Kompletnie o tym nie pomyślałam myśląc o wygodzie, że pobiorą mi w domu i dostanę wynik mailowo.