reklama

czerwcowe ploteczki :D

w sobote robilismy urodziny Gracusia, imprezka do 23.30..Klaudia po pojechala do kolezanki nocowac ..w niedziele, ja sprzatalam po..Gracus ze mna, Adam pomagal sis w malowaniu(na kaca najlepsza ponoc i sprawdza sie- PRACA:-D, i o 17 pojechalismy odebrac Dusie...na kwake i serniczek- wieczorkiem wrocilismy...dzisiejszy poniedzialek zakupy, porzadki...i o 12 strzelilam sobie domowe spa...bo doslownie konalam ze zmeczenia!:baffled:
jutro na 10 ide odebrac wyniki krwi, dam znac po co i jak...o ile mi te wyniki udostepnia, bo tu jak jest oki to mowia, ze jest oki i sie ciesz, zes zdrowy:-D
 
reklama
dziekuje Syla:***

mam wyniki krwi.
widzialam, ale z nierwow nie poprosilam o wydrukowanie ich dla mnie..
wszystkie sa bdb- nerki zdrowe, watroba zdrowa, hormony w porzadku, cukier w normie, - krew niestety nie do konca...mam za malo, ponizej normy bialych cialek krwi. Badanie do powtorzenia 30 lipca...Lekarka uspokoila mnie mowiac, ze bylam po kuracji antybiotykowej, zawalone zatoki mialam, bardziej stresujacy okres, moze to mialo wplyw...ale to tez tlumaczy moje ostatnio oslabienie i zle samopoczucie..
 
Rusia to teraz duzo burakow,watrobki i innych wspomagaczy :) mam nadzieje ze Ci sie szybko poprawi...

My dzis spedzilismy popoludnie na placu zabaw a potem nad woda :) Dziewczyny pluskaly sie caly czas...wariowaly na calego...a ja opalanie,gazetka,czasami weszlam dla ochlody po kolana ;)
 
i dlatego wlansie tak nie lubie UK- leje, leje i leje..non stop laski mam depreche-i nie tylko ja - pod szkola jak sie spotykamy z dziewczynami, ktore siedza z drgimi dziecmi w domach- to ostatnio jak opawiadaja co robia do poludnia to odpowiadaja, jak dzieci ida spac ja tez...suuuper! porazka straszna. cieplo, duszno parno i leje.....ja po 3 kawy pije takie cisnienie jest ostatnio...szaroo za oknem i leje..nie da sie tak zyc! ..wiec Pati wsciekle CI zazdroszcze! bo ja uwielbiam tak jak Ty dzis spedzac czas...ech ach..byle do 8 sierpnia...

teraz czekam na rodzinke z Polski- 13 przylatuje babcia, dziadzio, ciocia i kuzyn..w niedziele ponoc ma wyjsc slonce wiec uderzymy nad morze na jeden dzien..w sobote rodzinny obiadek u rodzicow, za tydz sis ma rozdanie dyplomow, skonczyla studia i w piatek robimy z tej okazji grilla..tak musimy sobie umilac ten czas w deszczowej krainie.:baffled:
 
O matko Rusia, można faktycznie złapać doła przez taka pogodę. Ja uwielbiam słońce, ale upałów już nie. I przez to zdycham, bo u nas dzień w dzień strasznie gorąco, a juz w mieście, murach, autobusach! to już dramat...
 
Hej! My w domciu bywamy bardzo rzadko. Teraz przyjechaliśmy z działki, bo Adama wysłali w delegację. Tak więc siedzimy tu do końca tygodnia. I wydaje mi się, że raczej już posiedzimy na miejscu. Adam ma rozmowę w sprawie pracy w przyszłym tygodniu. Od tego zależy co będziemy robić dalej. A popsuło się chyba wszystko. Kupa nieszczęść naraz. Zaczęło się od redukcji etatów w A pracy. Następnie delegacja albo dyscyplinarka, totalna rozsypka auta, Ali nie przyjęli do przedszkola, mega awantura, dwa tygodni rozstania=zero rozmów, myślałam że to już koniec. A spakował się i poprostu wyszedł. Wyłączył telefon,nie szukałam go bo sama miałam wszystkiego dosyć. Szykowałam się na najgorsze. Wrócił zapytał się czy może, czy chcemy z nim być.Załamał się a ja z nim. Teraz jest jakoś. Stosunki wróciły do normy. Wyjaśniliśmy wiele spraw i dbamy o to by nie powtarzać błędów. Na jak długo to wystarczy nie wiem. Jakoś zaplanowaliśmy co robimy. Od połowy października wracam do pracy, Ola w szkole gorzej z Alą musimy znaleźć jej przedszkole. Najgorsze jest to, żew tej chwili nie mamy kasy i tak poprostu jej długo nie będzie. A z nią nikt nie chce siedzieć. Na domiar złego tata ma w sierpniu operację. W uchu tym co kiedyś uszkodził jak zemdlał zbiera mu się ropa i wpływa prawdopodobnie do głowy. Operacja ma dać odpowiedź co zostało uszkodzone. I co usuną. Jeśli ropa wpłynęła do głowy będzie źle. I na to się szykujemy bo stan taty jest kiepski. Dużo śpi, bardzo schudł, zmizerniał, dużo rzeczy nie pamięta, traci pamięć. Zastanawiam się co jeszcze zlego może się stać. W między czasie pies przestał chodzić. Dostał infekcji łap. 3 tygodnie walczyliśmy o jej życie. Przeżyła. Miała coli,gronkowca i paciorkowca. Z głupiej rany. Ja najbardziej boję się powrotu do pracy i tego, że Ali operacja w październiku może nie dojść do skutku albo coś się stanie. Bo jak się wali to na całego. Czy mnie nie zwolnią na dzień dobry. To chyba nas zabije. Na wszelki wypadek zaczynam szukać innej pracy. tak na wszelki wypadek. I to wszystko. Musimy się ogarnąć, otrząsnąć to wrócę, bo ciężko mi pisać, pozbierać myśli. Ale myślę o Was i duchem tu jestem.
 
Fredka, jak pisze Sylwia, jesteśmy i zawsze wysłuchamy. Przynajmniej możemy pomóc dobrym słowem. Trzymaj się kochana dzielnie. Życie Cię nie oszczędza, ale na pewno kiedyś wyjdzie słońce!!! Ściskam Cię moooocno i trzymam kciuki!
 
reklama
Fredziu nasza kochana- sciskam Cie i zycze by w koncu u Was wszystko sie ulozylo...a slonko zawitalo na zawsze!...zylo juz bezstresowo...w szczeciu- takze myslami jestem z Toba - badz tu z nami, zawsze wysluchamy i postaramy sie podtrzymywac Cie na duchu:****
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry