Jestem, wrócilismy w niedzielę, ale wczoraj nie wpadłąm na BB, bo jak się zabrałam za pakowanie preznetów, to poszłam spać po północy. No i w ogóle już jestem w wirze przygotowań - w kuchni wrze. :-) Dziś ostatni dzień byłam w pracy :-)
Wyjazd bardzo udany, choć jadąc do końca w to nie wierzyłam, że tak krótki wyjazd z dziećmi może sie udać. Podróż była z przygodami, bo jak w piątem zajechał nasz pociąg na warszawę centralną, to właściwie nie dało się do niego wsiąść, taki był załadowany. Pojechaliśmy innym - IC bez dopłaty (!) i o dziwo trafiły nam się miejsca siedzące. A w innych wagonach był sajgon. A w Krakowie dwa wieczory przegadane z moim ukochanym kuzynostwem. Chłopcy (2 naszych i 2 kuzynki) świetnie (i grzecznie) się bawili. Pierniczki upieczone, zabawy na sniegu zaliczone. Wszystko super. :-)
Tylko w drodze powrotnej chłopcy byli marudni. Albo ja nie miałam do nich dość cierpliwości, bo byłam zmęczona.
Kasiu, ze względu na to, że taki krótki wyjazd, to nawet nie robiłam podejścia do Tarnowa. Ale jak będziemy na południu samochodem, to zrobimy na pewno Wam najazd.
Baśka, zdrówka zycze i gratulacje dla Karola. Co do dkóry, to u chłopców jakoś dobrze działaja kosmetyki emolium. Emulsja do kąpilei i krem.
Rusiu, zdrówka dla Was.
Pati, wracaj szybko do nas :-)
Fusiku, dziękujemy za karteczkę!! :-)