reklama

czerwcowe ploteczki :D

reklama
Jadłyście w czasach młodości robiony blok czekoladowy - z mleka w proszku? Właśnie wstawiłam do lodówki i ślinka mi cieknie - od lat nie jadłam!
Fusiku, Miki dostał zagadki z Czu Czu - super są - Miki bardzo zainteresowany
Sylwia, jak po wczorajszym meczu? Była nerwówka ;-)
 
Zrobie fotki okien, obiecuję, ale jak już będe parapety - bedzie lepiej wygladać, bo na razie wnęki po wyrwanych parapetach sa zakryte folią - raczej mało elegancko ;-)
Chyba główna "niedzisiejszość" polega na stylizowanych listwach przyszybowych. Jeszcze chyba wymienimy sobie klamki na jakies mosiężne, bo te, które nam dali, sa chyba za nowoczesne.

Kasiu, ja w tym roku latem, na Mazurach zrobiłam blok czekoladowy. Pierwszy az od lat go jadłam. Slodkie toto i dobre :-)

Udało nam sie dziś pozyczyc fotelik samochodowy, który razem z fotelikiem Wojtka i Stasia zmieści się w naszym samochodzie. Cieszę się, bo po pierwsze 400 zł do przodu, a po drugie nie będzie potem kolejnego grata w domu.
 
no to ja nadrabiam gratulacje
Mamoot noooo gratuluję realizacji planów:) piękny ten 3 suwaczek:) jestem pod wrażaniem Rusałko i Fusik dla was tez ogromne gratulacje! Jeszcze kogoś pominęłam?
 
Ell- super Cie widziec- kochana juz niemalze spisalysmy Cie na straty!!! no!, bo mialas nam tu pokazac Pawelka...a on tu konczy rok za rokiem- hihih nawet nie wiem dokladnie ike teraz ma...no i fotek do dzisiaj nie widzialysmy:((( mam nadzieje, ze nadrobisz to:D super, ze jestes!
buzia dlaOtylki- co u Was slychac?

KasiuDe- ja nigdy nie jadlam ;/..ale my teraz na lekkiej diecie, wiec chyba niewskazane, by zrobic i patrzec:D
 
a co u nas, w sumie chyba wszystko po staremu, chyba tylko dzieciaczki podrosły:) Paweł to w sumie mały chorowitek, od konca listopada znowu walczymy u Pawła z alergią, objawy identyczne jak w ubiegłym roku, liczę więc że jak dobrze pójdzie to od marca będzie spokojniej, tyle przynajmniej trwało to w ubiegłym roku. a Otylka dla mnie to juz panna:) nawet przedszkolna miłość już trwa....co wiecej ta miłość to wcześnieszy powod niechęci chodzenia do żłobka... praca bez zmian, tylko jakoś tempo szybsze, w niedziele chce mi się wyć, że znowu będzie poniedzialek, a w piatek fruwam i odliczam dni do weekendu..pomimo że prace lubie:) jakoś tęskno mi do maluchów i odczuwam zal, że w sumie tyle mnie omija:(
 
reklama
Ell, dzięki! :-)

Ja nadal pracuję, ale zauważyłam, że coraz cześciej myslami już biegnę do 3 dzidziusia. W sumie najdalej za 2 miesiące pójdę pewnie na zwolnienie i potem przynajmniej pół roku przerwy od pracy. Mimo, że pracę lubię to na tą półroczną odmianę już sie cieszę. :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry